Ukraińcowi Viacheslavowi P. grozi dożywocie. Zadał swojej ofierze 27 ciosów w serce i płuca.
Do morderstwa doszło 25 czerwca ubiegłego roku w mieszkaniu wynajmowanym przez oskarżonego i innych Ukraińców. Między mężczyznami doszło do sprzeczki, wtedy Viacheslav P. chwycił za nóż.
Sąsiedzi z bloku, w którym doszło do dramatycznych wydarzeń mówią, że nigdy z obywatelami Ukrainy nie było problemów: - Żadnych problemów nie było z nim... Mało, czasem wracałem z siatkami, to otworzyli i przytrzymali drzwi. Normalni ludzie. Tamtego dnia po 1 godzinie położyłem się spać. Coś było słychać, ale tu często słychać pojedyncze krzyki. Nie było przeraźliwych słów. Niedobrze, że to się stało, ruskim trollom to pasuje, że ci Ukraińcy to "takie łobuzy" itd.
Poszkodowany zmarł w parku przy ulicy Gombrowicza. Tam jego ciało odnaleźli przechodnie.
Sąsiedzi z bloku, w którym doszło do dramatycznych wydarzeń mówią, że nigdy z obywatelami Ukrainy nie było problemów: - Żadnych problemów nie było z nim... Mało, czasem wracałem z siatkami, to otworzyli i przytrzymali drzwi. Normalni ludzie. Tamtego dnia po 1 godzinie położyłem się spać. Coś było słychać, ale tu często słychać pojedyncze krzyki. Nie było przeraźliwych słów. Niedobrze, że to się stało, ruskim trollom to pasuje, że ci Ukraińcy to "takie łobuzy" itd.
Poszkodowany zmarł w parku przy ulicy Gombrowicza. Tam jego ciało odnaleźli przechodnie.

Radio Szczecin