Bogusław Lis, realizator w Polskim Radiu Szczecin, jest z nami od 55 lat.
Do pracy przyszedł zaraz po szkole i tak został na kolejne dekady, przechodząc wszystkie
szczeble kariery - od pracy w konserwacji, nagraniach i realizację programu "na żywo".
Pan Bogusław jest dziś na zasłużonej emeryturze, ale na dyżury do rozdzielni, czyli serca Radia przychodzi kilka razy w miesiącu.
- Spędziłem tu większość swojego życia - przyznaje Pan Boguś, bo tak wszyscy na niego w Radiu Szczecin się zwracamy. - I w rozdzielni, i na emisji, dodatkowo w nagraniach. Wszystkie stanowiska przeszedłem. Praktycznie pracowałem zawsze prawie półtora etatu w tej firmie. Mógłbym policzyć, że przepracowałem 75 lat. Etatami i godzinami. Dlaczego przychodzę? Bo lubię. Przyzwyczajenie, drugi dom.
Pan Boguś sporo w Radiu przeżył. - Miałem dyżur w noc wprowadzenia stanu wojennego - wspomina. - Przyszedłem na noc 12 grudnia i w tym czasie nastał stan wojenny. Patrzyliśmy przez okna, jak biegali żołnierze. Wcześniej nam się programy pourywały. Dzwoniliśmy do sąsiadów, z którymi współpracowaliśmy, do Gdańska, Koszalina i pytaliśmy, co się dzieje.
Panie Bogusiu, jeszcze raz życzymy wszystkiego najlepszego od wszystkich pracowników radia.
szczeble kariery - od pracy w konserwacji, nagraniach i realizację programu "na żywo".
Pan Bogusław jest dziś na zasłużonej emeryturze, ale na dyżury do rozdzielni, czyli serca Radia przychodzi kilka razy w miesiącu.
- Spędziłem tu większość swojego życia - przyznaje Pan Boguś, bo tak wszyscy na niego w Radiu Szczecin się zwracamy. - I w rozdzielni, i na emisji, dodatkowo w nagraniach. Wszystkie stanowiska przeszedłem. Praktycznie pracowałem zawsze prawie półtora etatu w tej firmie. Mógłbym policzyć, że przepracowałem 75 lat. Etatami i godzinami. Dlaczego przychodzę? Bo lubię. Przyzwyczajenie, drugi dom.
Pan Boguś sporo w Radiu przeżył. - Miałem dyżur w noc wprowadzenia stanu wojennego - wspomina. - Przyszedłem na noc 12 grudnia i w tym czasie nastał stan wojenny. Patrzyliśmy przez okna, jak biegali żołnierze. Wcześniej nam się programy pourywały. Dzwoniliśmy do sąsiadów, z którymi współpracowaliśmy, do Gdańska, Koszalina i pytaliśmy, co się dzieje.
Panie Bogusiu, jeszcze raz życzymy wszystkiego najlepszego od wszystkich pracowników radia.

Radio Szczecin