Grzegorz Płaczkowski medal Men's Physique Masters zdobył w Hiszpanii.
Na co dzień jest trenerem personalnym, który szkoli i trenuje w Świnoujściu. Wraz z żoną prowadzi siłownię i fitness.
- Ja wychodzę sam, ale oczywiście na ten sukces pracuje cały zespół. Można powiedzieć, że żona przede wszystkim, do tego codzienne treningi. Oprócz treningów siłowych, to są jeszcze godziny na bieżni, trening cardio. Każdy posiłek jest ważony, mierzony ściśle. Musimy przestrzegać diety. Człowiek chodzi stale na głodzie. Z samą wygraną wiążą się niesamowite emocje. Z każdym wyczytałem poprzednim miejscem, człowiek się cieszy, że to jeszcze nie on. Wyszło tak, że wyczytali mnie jako ostatniego, a to oznaczało, że jestem zwycięzcą. Emocje niesamowite. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Super! - wspomina Płaczkowski.
Warto nadmienić, że 9 lat temu żona pana Grzegorza zdobyła podobne wyróżnienie - złoty medal Mistrzostw Świata bikini fitness.
- Ja wychodzę sam, ale oczywiście na ten sukces pracuje cały zespół. Można powiedzieć, że żona przede wszystkim, do tego codzienne treningi. Oprócz treningów siłowych, to są jeszcze godziny na bieżni, trening cardio. Każdy posiłek jest ważony, mierzony ściśle. Musimy przestrzegać diety. Człowiek chodzi stale na głodzie. Z samą wygraną wiążą się niesamowite emocje. Z każdym wyczytałem poprzednim miejscem, człowiek się cieszy, że to jeszcze nie on. Wyszło tak, że wyczytali mnie jako ostatniego, a to oznaczało, że jestem zwycięzcą. Emocje niesamowite. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Super! - wspomina Płaczkowski.
Warto nadmienić, że 9 lat temu żona pana Grzegorza zdobyła podobne wyróżnienie - złoty medal Mistrzostw Świata bikini fitness.

Radio Szczecin