Odsłonięto pomnik jeńców wojennych i pracowników przymusowych w Bielkowie nad jeziorem Miedwie - robotnicy przymusowi testowali tam niemieckie torpedy.
Pomnik powstał przy udziale gminy Kobylanka z ogromnym zaangażowaniem organizacji społecznych.
- Przez obóz, przez lata jego funkcjonowania, łącznie przewinęło się ok. 2 tysięcy osób różnych narodowości. Chciałbym to rozbić na obóz jeniecki i obóz pracowników przymusowych. Jeśli chodzi o obóz jeniecki, byli to głównie Rosjanie i Francuzi, jeśli chodzi o pracowników przymusowych byli to głównie Polacy - mówi Marcin Lewicki, koordynator projektu "Strefa Miedwie - poszukując historii".
Pomnik odsłoniła Wójt Gminy Kobylanka, Julita Pilecka.
- Złem było to, co działo się tutaj w Bielkowie, w obozie pracy przymusowej. Powinniśmy pamiętać tych, którzy doświadczyli krzywd i cierpienia na tym terenie - powiedziała.
Mieszkańcy okolicznych osiedli byli zaskoczeni, że w ich okolicy w czasie wojny działy się tak straszne rzeczy.
- Gdy wchodzę na ten teren, to czuję się upokorzony, że ludzie ludziom stworzyli takie coś - powiedział jeden z nich.
Ofiary obozu są pochowane w lesie. Przy budowie pomnika wykorzystano oryginalne słupy z ogrodzenia obozu.
- Przez obóz, przez lata jego funkcjonowania, łącznie przewinęło się ok. 2 tysięcy osób różnych narodowości. Chciałbym to rozbić na obóz jeniecki i obóz pracowników przymusowych. Jeśli chodzi o obóz jeniecki, byli to głównie Rosjanie i Francuzi, jeśli chodzi o pracowników przymusowych byli to głównie Polacy - mówi Marcin Lewicki, koordynator projektu "Strefa Miedwie - poszukując historii".
Pomnik odsłoniła Wójt Gminy Kobylanka, Julita Pilecka.
- Złem było to, co działo się tutaj w Bielkowie, w obozie pracy przymusowej. Powinniśmy pamiętać tych, którzy doświadczyli krzywd i cierpienia na tym terenie - powiedziała.
Mieszkańcy okolicznych osiedli byli zaskoczeni, że w ich okolicy w czasie wojny działy się tak straszne rzeczy.
- Gdy wchodzę na ten teren, to czuję się upokorzony, że ludzie ludziom stworzyli takie coś - powiedział jeden z nich.
Ofiary obozu są pochowane w lesie. Przy budowie pomnika wykorzystano oryginalne słupy z ogrodzenia obozu.
- Przez obóz, przez lata jego funkcjonowania, łącznie przewinęło się ok. 2 tysięcy osób różnych narodowości. Chciałbym to rozbić na obóz jeniecki i obóz pracowników przymusowych. Jeśli chodzi o obóz jeniecki, byli to głównie Rosjanie i Francuzi, jeśli chodzi o pracowników przymusowych byli to głównie Polacy - mówi Marcin Lewicki, koordynator projektu "Strefa Miedwie - poszukując historii".
- Złem było to, co działo się tutaj w Bielkowie, w obozie pracy przymusowej. Powinniśmy pamiętać tych, którzy doświadczyli krzywd i cierpienia na tym terenie - powiedziała.

Radio Szczecin