Rozgrzewka na rowerach stacjonarnych i bieg po promenadzie zakończony morsowaniem, to główne punkty przedświątecznej edycji Stargardzkiego Triathlonu Mikołajkowego.
Rozegrano go nad Miedwiem. Miłośnicy niskich temperatur i mocnych wrażeń wystartowali do biegu sprzed sceny amfiteatru w Morzyczynie.
Organizatorzy: OSiR Stargard, Klub Morsów „Miedwianie” i Stowarzyszenie „Stargard na Rowery” zachęcając do udziału w zawodach, gwarantowali dobrą zabawę.
Nie był więc potrzebny oficjalny pomiar czasu zawodników, którzy rekreacyjnie potraktowali sobotnią rywalizację. Dla Moniki Wiśniewskiej morsowanie w wodach Miedwia jest wyjątkowym doświadczeniem. - To daje mi endorfiny, kopa do życia, do wszystkiego. Rower uwielbiam, ale morsowanie daje mi najwięcej endorfin.
Natomiast pan Artur ma już wprawę we wszystkich trzech dyscyplinach. - Czyli rower, bieganie i na końcu morsowanie - wylicza.
Sławomir Stańczyk z OSiR Stargard przyznaje, że przyjęto dość swobodną formułę imprezy. - Nie narzucamy odgórnie dystansu. Tym się różni, że zamiast pływania, mamy morsowanie. Idea zrodziła się w 2020 roku podczas roku covidowego. Jako alternatywa dla aktywności na świeżym powietrzu. Nie chodzi tu o rywalizację, ale o dobrą zabawę - powiedział Stańczyk.
Uczestników triathlonu czekają medale, nagrody i pakiet niespodzianek. Mogą także skorzystać z mobilnej sauny bezpośrednio po wyjściu z Miedwia.
Organizatorzy: OSiR Stargard, Klub Morsów „Miedwianie” i Stowarzyszenie „Stargard na Rowery” zachęcając do udziału w zawodach, gwarantowali dobrą zabawę.
Nie był więc potrzebny oficjalny pomiar czasu zawodników, którzy rekreacyjnie potraktowali sobotnią rywalizację. Dla Moniki Wiśniewskiej morsowanie w wodach Miedwia jest wyjątkowym doświadczeniem. - To daje mi endorfiny, kopa do życia, do wszystkiego. Rower uwielbiam, ale morsowanie daje mi najwięcej endorfin.
Natomiast pan Artur ma już wprawę we wszystkich trzech dyscyplinach. - Czyli rower, bieganie i na końcu morsowanie - wylicza.
Sławomir Stańczyk z OSiR Stargard przyznaje, że przyjęto dość swobodną formułę imprezy. - Nie narzucamy odgórnie dystansu. Tym się różni, że zamiast pływania, mamy morsowanie. Idea zrodziła się w 2020 roku podczas roku covidowego. Jako alternatywa dla aktywności na świeżym powietrzu. Nie chodzi tu o rywalizację, ale o dobrą zabawę - powiedział Stańczyk.
Uczestników triathlonu czekają medale, nagrody i pakiet niespodzianek. Mogą także skorzystać z mobilnej sauny bezpośrednio po wyjściu z Miedwia.

Radio Szczecin