Słoń, jeż, owca czy kot - przy szczecińskiej pętli "Głębokie" powstała niecodzienna wystawa śnieżnych rzeźb.
To prace pana Henryka, który od kilku lat, jak tylko spadnie śnieg lepi sympatyczne figury. Szczecinianie byli pod wrażeniem zimowej galerii i talentu autora.
- Jak jechałam autobusem, zauważyłam i stwierdziłam, że warto pójść zobaczyć, co to się zadziało tam. Wrona, owieczka na pewno, słoń. - Cenić trzeba taką pasję, że ktoś chce, że wychodzi na zewnątrz, robi coś dla innych. Trzeba mieć też talent, by coś takiego zrobić. To nie ma, że ja bym sobie chciała, to by tak mi nie wyszło - mówią Szczecinianie.
- Od dwóch lat tutaj robię takie rzeźby - mówi Henryk Kalinowski. - Ludziom się podoba, bo ja to robię od serca. Śnieg się nie chce lepić. Musiałem włożyć śnieg do specjalnego worka, żeby on po prostu odtajał. Dopiero się lepi, bo jest mróz i nie da rady lepić. Każdy się dziwi i przychodzi, mówi: śniegu nie ma, a figurki są.
Przy zajezdni Głębokie stanęło na razie siedem takich rzeźb.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Jak jechałam autobusem, zauważyłam i stwierdziłam, że warto pójść zobaczyć, co to się zadziało tam. Wrona, owieczka na pewno, słoń. - Cenić trzeba taką pasję, że ktoś chce, że wychodzi na zewnątrz, robi coś dla innych. Trzeba mieć też talent, by coś takiego zrobić. To nie ma, że ja bym sobie chciała, to by tak mi nie wyszło - mówią Szczecinianie.
- Od dwóch lat tutaj robię takie rzeźby - mówi Henryk Kalinowski. - Ludziom się podoba, bo ja to robię od serca. Śnieg się nie chce lepić. Musiałem włożyć śnieg do specjalnego worka, żeby on po prostu odtajał. Dopiero się lepi, bo jest mróz i nie da rady lepić. Każdy się dziwi i przychodzi, mówi: śniegu nie ma, a figurki są.
Przy zajezdni Głębokie stanęło na razie siedem takich rzeźb.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski


Radio Szczecin