Na zniknięciu OLT Express najbardziej ucierpią najmniejsze lotniska. Również port w Goleniowie - donosi poniedziałkowa "Rzeczpospolita". Lotniska liczą na Eurolot.
Krzysztof Domagalski rzeczniki lotniska w Goleniowie, nie zgadza się z tym, że ucierpią tylko najmniejsze lotniska.
- Linia OLT, samolotami typu Airbus, latał 10 czy 12 razy dziennie np. z Gdańska, Wrocławia czy Warszawy - tłumaczy Domagalski. - W przypadku naszego lotniska jest to ruch na poziomie 10-15 proc.
Domagalski dodaje, ze lotnisko w Goleniowie od lat dba o to, by żaden z przewoźników nie uzyskał monopolu na przewozy lotnicze i znacząco nie wpływał na koszty biletów.
- Dwa razy dziennie jest połączenie z Krakowem, które świadczy linia Eurolot. Również od piątku Polskie Linie Lotnicze Lot podstawiają większe samoloty - wyjaśnia Domagalski. - Na trasie do Warszawy kursował 64-miejscowy samolot, natomiast teraz są to samoloty, które dysponują 80 miejscami.
Jedyne połączenie, które faktycznie zniknie to rejsy do Gdańska, ale - jak zapewnił Domagalski - był to promil oferty lotniska. Korzystało z niej niewiele ponad tysiąc podróżnych.

Radio Szczecin