Sztandar Pogoni, który komornik zajął we wtorek za niespłaconą 14 lat temu pożyczkę, wrócił do stowarzyszenia MKS jeszcze tego samego dnia - informuje "Kurier Szczeciński".
Sprawa nie jest jednak rozwiązana, bo chociaż fizycznie sztandar powrócił na swoje miejsce, to według prawa wciąż zajmuje go komornik. Zarówno on, jak i wierzyciel stwierdzili, że nie mają miejsca na przechowywanie zajętego przedmiotu.
- W papierach jest to ładnie nazwane. Komornik ustanowił mnie "dozorcą tej rzeczy" - mówi Dariusz Florczak, prezes stowarzyszenia MKS Pogoń, które dysponuje prawami do znaku i nazwy Pogoni.
Komornik zajął sztandar, a także zabezpieczył znaki towarowe klubu w Urzędzie Patentowym we wtorek. To kara za dług sprzed 14 lat. Stowarzyszenie MKS pożyczyło wtedy od warszawskiego biznesmena 100 tysięcy złotych. Mężczyzna do tej pory nie odzyskał pieniędzy. Wartość zobowiązania urosła więc do ponad 350 tysięcy złotych.
To już kolejna sytuacja, w której zagrożone są nazwa i historyczny herb Portowców. Do licytacji znaku towarowego Pogoni mogło dojść już kilka miesięcy temu, ale władze stowarzyszenia, które było winne około 100 tysięcy złotych jednemu z byłych prezesów klubu, doszły z nim do porozumienia.
Dariusz Florczak przyznał, że ma dość tego typu sytuacji i myśli o złożeniu rezygnacji. - Już chyba nic nas nie trzyma w tym stowarzyszeniu.
Próbowaliśmy uzyskać komentarz komornika, ale w kancelarii usłyszeliśmy, że do następnego piątku przebywa on na urlopie.
- W papierach jest to ładnie nazwane. Komornik ustanowił mnie "dozorcą tej rzeczy" - mówi Dariusz Florczak, prezes stowarzyszenia MKS Pogoń, które dysponuje prawami do znaku i nazwy Pogoni.
Komornik zajął sztandar, a także zabezpieczył znaki towarowe klubu w Urzędzie Patentowym we wtorek. To kara za dług sprzed 14 lat. Stowarzyszenie MKS pożyczyło wtedy od warszawskiego biznesmena 100 tysięcy złotych. Mężczyzna do tej pory nie odzyskał pieniędzy. Wartość zobowiązania urosła więc do ponad 350 tysięcy złotych.
To już kolejna sytuacja, w której zagrożone są nazwa i historyczny herb Portowców. Do licytacji znaku towarowego Pogoni mogło dojść już kilka miesięcy temu, ale władze stowarzyszenia, które było winne około 100 tysięcy złotych jednemu z byłych prezesów klubu, doszły z nim do porozumienia.
Dariusz Florczak przyznał, że ma dość tego typu sytuacji i myśli o złożeniu rezygnacji. - Już chyba nic nas nie trzyma w tym stowarzyszeniu.
Próbowaliśmy uzyskać komentarz komornika, ale w kancelarii usłyszeliśmy, że do następnego piątku przebywa on na urlopie.

Radio Szczecin