Radio SzczecinRadio Szczecin » Sport
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Kamil Stoch. Fot. www.wikipedia.org
Kamil Stoch. Fot. www.wikipedia.org
Kamil Stoch stracił pozycję lidera Pucharu Świata w skokach narciarskich. W niedzielnym konkursie w Oslo Polak zajął 22. miejsce (126 i 114,5 m, 211,2 pkt). Wygrał Austriak Stefan Kraft (130 i 132 m, 267,5 pkt), który objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
Podium uzupełnili Niemcy - drugi był Andreas Wellinger (133,5 i 127 m, 258,6 pkt), a trzeci Markus Eisenbichler (125,5 i 128,5 m, 244,1 pkt). - Kamil zaczął popełniać błąd w czasie lotu - mówi Rafał Kot, były fizjoterapeuta kadry polskich skoczków, obecnie ekspert telewizyjny.

- Kamil sam przyznał, że wie, gdzie jest błąd, mówił, że na progu skoczni, na progu jest wszystko ok, ale w powietrzu zaczyna go kręcić i wie, że musi to eliminować. Zaczęło się to w Lathti, ale myślę, że tragedii nie ma, po analizie z trenerem Kamil skoryguje sprawę, nie robiłbym z tego tragedii narodowej - podkreśla Rafał Kot.

Oprócz Stocha, punkty zdobyli trzej biało-czerwoni: Piotr Żyła był 9. (124 i 119,5 m, 227,2 pkt), Maciej Kot - 11. (117 i 125,5 m, 222,3 pkt), a Dawid Kubacki - 23. (120,5 i 118 m, 211 pkt). Zdaniem Rafała Kota, nasi skoczkowie "spisali się w kratkę".

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Kraft ma 1320 punktów, o 31 więcej od Stocha. Na trzecim miejscu znajduje się Norweg Daniel Andre Tande (1155 pkt). Do końca sezonu pozostało pięć indywidualnych konkursów. - Kamil może jeszcze powalczyć o Kryształową Kulę, ale ma bardzo silnego rywala - twierdzi Kot.

W pierwszej dziesiątce Pucharu Świata jest jeszcze jeden reprezentant Polski: Maciej Kot, który zajmuje piątą pozycję (907 pkt). W klasyfikacji turnieju Raw Air także prowadzi Kraft (671,8 pkt), który o 20,5 punkty wyprzedza Wellingera. Czołową trójkę uzupełnia Eisenbichler (622,3 pkt). Najlepszy z Polaków, Piotr Żyła jest czwarty (619,4 pkt).
Rafał Kot: - Kamil sam przyznał, że wie, gdzie jest błąd, mówił, że na progu skoczni, na progu jest wszystko ok, ale w powietrzu zaczyna go kręcić i wie, że musi to eliminować. Zaczęło się to w Lathti, ale myślę, że tragedii nie ma, po analizie z trenerem

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty