Piłkarze ręczni Sandry SPA Pogoni nie sprawili niespodzianki w rozgrywkach o mistrzostwo Polski.
Szczecinianie, po zaciętym i emocjonującym meczu, przegrali z Azotami Puławy 28:32. To piąta porażka ekipy trenera Rafała Białego w piątym spotkaniu rozegranym w tym sezonie Superligi na własnym parkiecie.
Kapitan portowej drużyny Paweł Krupa - pomimo niekorzystnego wyniku - przyznał, że szczecinianie swojej postawy, w sobotnim starciu, z wyżej notowanym rywalem nie muszą się wstydzić.
- To są Azoty Puławy, tu Jurecki pociągnął im końcówkę meczu, ale myślę, że zaczyna to zmierzać w dobrą stronę. Trzymaliśmy się, graliśmy w końcu swoją piłkę konsekwentnie, do końca. Prawie dwa tygodnie pracowaliśmy nad wysuniętą obroną i jak widać przynosi to efekty - opowiadał Krupa.
W kolejnym meczu Superligi, zajmujący ostatnie miejsce w tabeli szczypiorniści Sandry SPA Pogoni, za tydzień w Szczecinie zmierzą się z Gwardią Opole.
Kapitan portowej drużyny Paweł Krupa - pomimo niekorzystnego wyniku - przyznał, że szczecinianie swojej postawy, w sobotnim starciu, z wyżej notowanym rywalem nie muszą się wstydzić.
- To są Azoty Puławy, tu Jurecki pociągnął im końcówkę meczu, ale myślę, że zaczyna to zmierzać w dobrą stronę. Trzymaliśmy się, graliśmy w końcu swoją piłkę konsekwentnie, do końca. Prawie dwa tygodnie pracowaliśmy nad wysuniętą obroną i jak widać przynosi to efekty - opowiadał Krupa.
W kolejnym meczu Superligi, zajmujący ostatnie miejsce w tabeli szczypiorniści Sandry SPA Pogoni, za tydzień w Szczecinie zmierzą się z Gwardią Opole.

Radio Szczecin