Radio SzczecinRadio Szczecin » Artykuły sponsorowane
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Przez lata polski kryminał opierał się na jednym, dobrze znanym typie: twardy śledczy, dużo pali, ma problem z alkoholem, wraca do pustego mieszkania i traktuje pracę jak jedyny sens życia. Liczyła się przede wszystkim zagadka – kto zabił, jak, dlaczego – a życie prywatne prowadzącego śledztwo było dodatkiem.

W nowszych powieściach proporcje się odwracają. Zbrodnia nadal napędza fabułę, ale to bohater – jego decyzje, zależność od instytucji, stan psychiczny – staje się głównym nośnikiem napięcia. Czytelnik nie śledzi już wyłącznie śledztwa, ale też to, co sprawa robi z człowiekiem, który próbuje ją rozwiązać.

Od twardziela z Breslau do bohatera z krwi i kości

Punktem odniesienia dla wielu czytelników pozostaje cykl o Eberhardzie Mocku autorstwa Marka Krajewskiego. Mock to policjant kryminalny z przedwojennego Breslau: inteligentny, brutalny w dochodzeniu prawdy, obciążony własnymi słabościami – skłonnością do alkoholu, wizytami w domach publicznych, problemami w życiu prywatnym. To bohater, który niesie klimat noir, ale nadal jest przede wszystkim narzędziem do prowadzenia śledztwa.

W nowszych seriach śledczy jest bardziej zakorzeniony w realnym świecie. Komisarz Jakub Mortka z cyklu „Podpalacz” autorstwa Wojciecha Chmielarza to policjant pracujący w Warszawie, który prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego podpalacza, a jednocześnie próbuje utrzymać w całości własne życie osobiste – związek, relacje w pracy, finanse. Śledztwo „potrafi doszczętnie zrujnować życie osobiste”, jak podkreślają opisy serii.

Na półce Księgarni Znak te dwa porządki stoją dziś obok siebie: retro-kryminał z przedwojennego Breslau i współczesne historie policjantów, którzy wracają z komendy do bardzo zwykłego życia. Podobny kierunek widać w wielu nowszych polskich kryminałach: bohater nie jest już tylko narzędziem do prowadzenia śledztwa, ale kimś, komu może rozsypać się mieszkanie, relacja, zdrowie. To coraz częściej opowieści o ludziach, historii i teraźniejszości – nie tylko o samej zagadce.

Kobiety przejmują śledztwo

Druga duża zmiana to wejście bohaterek, które nie są wyłącznie ofiarami ani żonami policjantów. W cyklu „Cztery żywioły” Katarzyny Bondy główną postacią jest profilerka Katarzyna Bonda i jej bohaterka Sasza Załuska – była policjantka, specjalistka od profili kryminalnych, a jednocześnie matka kilkuletniej córki, z historią własnych uzależnień i pobytem za granicą. Pierwszy tom serii, Pochłaniacz, bardzo wyraźnie pokazuje, że śledztwo to tylko część jej życia – obok lęku o dziecko, rozliczania przeszłości i prób ułożenia sobie codzienności.

W kryminałach Ireny Małysy z cyklu o Baśce Zajdzie – policjantce z małego miasta – śledztwo splata się z opowieścią o górskim regionie, lokalnych napięciach, przemocy domowej i klasowych różnicach. Pierwszy tom, W cieniu Babiej Góry autorstwa Irena Małysa, łączy motyw zaginięcia dziecka z historią traum sprzed lat i pokazuje, jak bohaterka musi negocjować własne granice w społeczności, w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą.

Takie postacie w oczywisty sposób zmieniają ton gatunku: śledztwo staje się tylko jednym z elementów ich życia, a nie jedyną osią opowieści.

Bohater wplątany w system, media i historię

Konstrukcja bohatera służy dziś także do pokazania szerszych napięć: działania instytucji, roli mediów, rozliczania przeszłości. Mortka u Chmielarza porusza się nie tylko po miejscu zbrodni, ale też po biurokratycznym labiryncie komendy i polityce wewnątrz policji. U Małysy Baśka Zajda zderza się z realiami małych miejscowości i pamięcią o czasach PRL.

W thrillerach Jakub Rutka – Dom zła i Tarocista – bohaterem jest Jacek Gadowski, autor podcastu true crime, który z obserwatora staje się uczestnikiem śledztwa. To przykład bohatera skrojonego pod współczesną wyobraźnię: działa w świecie mediów społecznościowych, nagrywa serial audio o zbrodni, a jednocześnie sam zaczyna ponosić emocjonalne koszty „grzebania” w cudzych tragediach.

Polski kryminał odchodzi od opowieści wyłącznie o zbrodni – równie ważne staje się to, jak system – policja, media, lokalne układy – wpływa na ludzi uwikłanych w sprawę.

Kryminał bliżej powieści obyczajowej

Zmiana w sposobie budowania bohaterów sprawia, że polski kryminał stoi dziś bliżej powieści obyczajowej i psychologicznej niż klasycznej łamigłówki. Czytelnik śledzi już nie sam pościg za sprawcą, lecz cały pakiet konsekwencji: czy komisarz utrzyma rodzinę, czy profilerka odzyska równowagę, czy podcaster nie przekroczy granicy między relacjonowaniem zbrodni a wchodzeniem w nią za głęboko.

Na półce z kryminałami obok siebie stoją dziś powieści o twardym przedwojennym policjancie Eberhardzie Mocku, serie z profilerką Saszą Załuską, śledztwa komisarza Jakuba Mortki, kryminały z Baśką Zajdą oraz thrillery z podcasterem Jackiem Gadowskim. W takim zestawieniu łatwo zauważyć zmianę: z pytania „kto zabił?” przechodzimy do pytania „kim jest ten, kto próbuje to zrozumieć?”.

Dla czytelnika to dobra wiadomość. Bohater przestaje być jedynie koniecznym elementem układanki. To on przyciąga do kolejnych tomów serii – wracamy do nich po nową zagadkę, ale przede wszystkim po to, żeby sprawdzić, jak dalej potoczy się życie człowieka, który mierzy się ze zbrodnią.

  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty