Polski ekolog Tomasz Dziemiańczuk, zatrzymany we wrześniu w Rosji za próbę wdarcia się na platformę wiertniczą Gazpromu wylądował po południu na lotnisku w Warszawie.
Aktywista Greenpeace spędził w areszcie ponad 100 dni. On i cała międzynarodowa załoga statku Arctic Sunrise zostali tuż przed świętami objęci amnestią, a rosyjska prokuratura umorzyła przeciwko nim śledztwo.
Na lotnisku Dziemiańczuk podziękował wszystkim za wsparcie i przyczynili się do uwolnienia ekologów.
Działacze Greenpeace w połowie września protestowali na Morzu Barentsa, przy platformie wiertniczej Gazpromu przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce.
Zostali aresztowani przez rosyjskie służby. Postawiono im zarzut terroryzmu, za co mogli trafić do kolonii karnej nawet na 15 lat. Potem ten zarzut zmieniono na piractwo, później chuligaństwo, by ostatecznie umorzyć śledztwo.
Na lotnisku Dziemiańczuk podziękował wszystkim za wsparcie i przyczynili się do uwolnienia ekologów.
Działacze Greenpeace w połowie września protestowali na Morzu Barentsa, przy platformie wiertniczej Gazpromu przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce.
Zostali aresztowani przez rosyjskie służby. Postawiono im zarzut terroryzmu, za co mogli trafić do kolonii karnej nawet na 15 lat. Potem ten zarzut zmieniono na piractwo, później chuligaństwo, by ostatecznie umorzyć śledztwo.

Radio Szczecin