Władze w Kijowie zablokowały transport z darami dla manifestujących w stolicy kraju - informuje tvn24. Ubrania, lekarstwa i środki higieniczne kilkanaście godzin temu trafiły do magazynu.
To, czy dostaną je protestujący zależy od decyzji urzędników. Ci jednak zwlekają z wydaniem pozwolenia.
O interwencję w tej sprawie zaapelował do władz Polski i Unii Europejskiej ks. Stefan Batruch z Fundacji Kultury Duchowej, który jest w Kijowie. Duchowny podkreślił, że blokowanie pomocy humanitarnej nie zdarza się nawet w czasie wojen. Tymczasem ukraińskie ministerstwo dochodów, które nadzoruje pracę celników i odpowiada za towary wwożone wgłąb kraju zapewnia, że wszystko odbywa się zgodnie z procedurami.
Urzędnicy tłumaczą, że zgodę w sprawie przekazania darów musi wydać teraz resort polityki socjalnej. Według księdza Batrucha, to kłamstwo. Duchowny podkreśla, że pracą celników ręcznie sterują urzędnicy w ministerstwach, którzy nie chcą, aby transport trafił do protestujących.
O interwencję w tej sprawie zaapelował do władz Polski i Unii Europejskiej ks. Stefan Batruch z Fundacji Kultury Duchowej, który jest w Kijowie. Duchowny podkreślił, że blokowanie pomocy humanitarnej nie zdarza się nawet w czasie wojen. Tymczasem ukraińskie ministerstwo dochodów, które nadzoruje pracę celników i odpowiada za towary wwożone wgłąb kraju zapewnia, że wszystko odbywa się zgodnie z procedurami.
Urzędnicy tłumaczą, że zgodę w sprawie przekazania darów musi wydać teraz resort polityki socjalnej. Według księdza Batrucha, to kłamstwo. Duchowny podkreśla, że pracą celników ręcznie sterują urzędnicy w ministerstwach, którzy nie chcą, aby transport trafił do protestujących.

Radio Szczecin