Bronisław Komorowski zapowiada referendum w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, a Andrzej Duda zaprasza do współpracy Pawła Kukiza - orędownika zmian ordynacji wyborczej. Temat JOW-ów od niedzieli stał się bliski kandydatom przechodzącym do drugiej tury wyborów prezydenckich.
Samym referendum - zapowiadanym przez Bronisława Komorowskiego - nie można zmienić ordynacji wyborczej.
To mogą zrobić tylko posłowie, dlatego - jak uważa prof. prawa Uniwersytetu Szczecińskiego, Andrzej Bałaban - oferta prezydenta to zasłona dymna. - Referendum ma dać pozór demokratyczności zachowań inicjatorów, np. prezydenta. Prezydent stał się demokratyczny i teraz oferuje nam referendum - mówi profesor.
W Jednomandatowych Okręgach Wyborczych jest tylko jeden zwycięzca, który zbierze najwięcej głosów. Na takie zwycięstwo małe ugrupowania i nieznane szerzej komitety wyborcze nie mają najmniejszych szans - mówi szczeciński politolog Krzysztof Kowalczyk.
- Mniejsze partie nie są reprezentowane. Część wyborców nie ma swojej reprezentacji - mówi Kowalczyk. - Jaka jest sytuacja? Że mamy de facto dominację dwóch partii.
Z Jednomandatowych Okręgów Wyborczych wybierani są senatorowie. Efektem ostatnich wyborów jest podział większości mandatów pomiędzy PO i PiS. Dwa mandaty ma PSL, trzy - kandydaci niezależni.
W 2005 roku Platforma Obywatelska zebrała 750 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie JOW-ów. Gdy politycy PO doszli do władzy, pomysłu nie odkurzyli.
To mogą zrobić tylko posłowie, dlatego - jak uważa prof. prawa Uniwersytetu Szczecińskiego, Andrzej Bałaban - oferta prezydenta to zasłona dymna. - Referendum ma dać pozór demokratyczności zachowań inicjatorów, np. prezydenta. Prezydent stał się demokratyczny i teraz oferuje nam referendum - mówi profesor.
W Jednomandatowych Okręgach Wyborczych jest tylko jeden zwycięzca, który zbierze najwięcej głosów. Na takie zwycięstwo małe ugrupowania i nieznane szerzej komitety wyborcze nie mają najmniejszych szans - mówi szczeciński politolog Krzysztof Kowalczyk.
- Mniejsze partie nie są reprezentowane. Część wyborców nie ma swojej reprezentacji - mówi Kowalczyk. - Jaka jest sytuacja? Że mamy de facto dominację dwóch partii.
Z Jednomandatowych Okręgów Wyborczych wybierani są senatorowie. Efektem ostatnich wyborów jest podział większości mandatów pomiędzy PO i PiS. Dwa mandaty ma PSL, trzy - kandydaci niezależni.
W 2005 roku Platforma Obywatelska zebrała 750 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie JOW-ów. Gdy politycy PO doszli do władzy, pomysłu nie odkurzyli.

Radio Szczecin