Przez dziesięć godzin znosili psa porzuconego na najwyższym szczycie w Polsce. Grupa osób uratowała niewielkiego kundelka, którego znaleźli na Rysach. W ekipie ratunkowej był również mieszkaniec naszego regionu.
Wycieczka znalazła zwierzę przez przypadek. Krystian Pańczuk z Myśliborza mówi, że w pierwszym momencie nie mógł uwierzyć w to, co widzi. - Spodziewałem się wszystkiego, ale nie psa - dodaje.
Grupa nie mogła liczyć na pomoc ratowników, dlatego jej członkowie podjęli decyzję, że pomogą czworonogowi. Zwierzę nie było w stanie przejść trasy o własnych siłach. Większość wędrówki przebyło na rękach uczestników wycieczki. - W trudnych miejscach prowadziliśmy go pod pachą, a tam gdzie było stromo podawaliśmy go sobie jak paczkę - opowiada pan Krystian.
Do tej pory nie wiadomo, jak niewielki kundel znalazł się na szczycie. Na razie Ryszarda, jak nazwali go członkowie wycieczki, adoptował jeden z uczestników wyprawy. Jedna z fundacji zajmujących się prawami zwierząt zapowiada złożenie do prokuratury zawiadomienie w sprawie porzucenia czworonoga.
TVN24/x-news
Grupa nie mogła liczyć na pomoc ratowników, dlatego jej członkowie podjęli decyzję, że pomogą czworonogowi. Zwierzę nie było w stanie przejść trasy o własnych siłach. Większość wędrówki przebyło na rękach uczestników wycieczki. - W trudnych miejscach prowadziliśmy go pod pachą, a tam gdzie było stromo podawaliśmy go sobie jak paczkę - opowiada pan Krystian.
Do tej pory nie wiadomo, jak niewielki kundel znalazł się na szczycie. Na razie Ryszarda, jak nazwali go członkowie wycieczki, adoptował jeden z uczestników wyprawy. Jedna z fundacji zajmujących się prawami zwierząt zapowiada złożenie do prokuratury zawiadomienie w sprawie porzucenia czworonoga.
TVN24/x-news

Radio Szczecin