W Stanach Zjednoczonych rozgorzała publiczna dyskusja na temat zbyt łatwego dostępu do broni palnej. Do zmiany przepisów nawołują najważniejsi politycy w państwie - między innymi żona byłego prezydenta USA Hillary Clinton.
Z drugiej strony odzywa się lobby strzeleckie, które ma tak silną pozycję, że jest w stanie wpłynąć na legislaturę, aby nie wprowadzać ostrzejszego prawa.
Wszystko jest pokłosiem ostatniej strzelaniny w kościele w Charleston, w którym 21-latek z zimną krwią zastrzelił 9 Afroamerykanów. W 2012 roku Kongres nie zdecydował się na zmianę prawa. W Ameryce broń nadal można kupić w wielu miejscach, praktycznie w każdym większym centrum handlowym. Jest to również znakomity biznes, który ma bardzo silne lobby wśród polityków, dlatego tak trudno cokolwiek zrobić.
Każdy, kto chce zostać posiadaczem broni, na miejscu w sklepie wypełnia specjalny formularz, na podstawie którego jest sprawdzany. W ostatniej dekadzie ze stu milionów wniosków odrzucono tylko 700 tysięcy. Hillary Clinton - kandydatka na prezydenta z ramienia Demokratów - w bardzo emocjonalny sposób mówiła o tym podczas wystąpienia na corocznym zjeździe amerykańskich burmistrzów.
Była Pierwsza Dama Stanów Zjednoczonych podkreśliła, że nie można bać się wprowadzać nowych zaostrzonych reform, które utrudnią zakup pistoletów czy nawet karabinów. Clinton zapowiedziała, że będzie to jedna z najważniejszych spraw, jakie poruszać będzie w swojej kampanii prezydenckiej. W takim samym tonie w piątek wypowiadał się Barack Obama.
Wszystko jest pokłosiem ostatniej strzelaniny w kościele w Charleston, w którym 21-latek z zimną krwią zastrzelił 9 Afroamerykanów. W 2012 roku Kongres nie zdecydował się na zmianę prawa. W Ameryce broń nadal można kupić w wielu miejscach, praktycznie w każdym większym centrum handlowym. Jest to również znakomity biznes, który ma bardzo silne lobby wśród polityków, dlatego tak trudno cokolwiek zrobić.
Każdy, kto chce zostać posiadaczem broni, na miejscu w sklepie wypełnia specjalny formularz, na podstawie którego jest sprawdzany. W ostatniej dekadzie ze stu milionów wniosków odrzucono tylko 700 tysięcy. Hillary Clinton - kandydatka na prezydenta z ramienia Demokratów - w bardzo emocjonalny sposób mówiła o tym podczas wystąpienia na corocznym zjeździe amerykańskich burmistrzów.
Była Pierwsza Dama Stanów Zjednoczonych podkreśliła, że nie można bać się wprowadzać nowych zaostrzonych reform, które utrudnią zakup pistoletów czy nawet karabinów. Clinton zapowiedziała, że będzie to jedna z najważniejszych spraw, jakie poruszać będzie w swojej kampanii prezydenckiej. W takim samym tonie w piątek wypowiadał się Barack Obama.

Radio Szczecin