Moja wypowiedź o tym, że Polska sama była przyczyną wybuchu II wojny światowej została źle zrozumiana - mówił w poniedziałek po wyjściu z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wezwany tam przez szefa MSZ Grzegorza Schetynę rosyjski ambasador w Polsce Siergiej Andriejew.
- Co do polityki rządu polskiego w latach 30. jak powiedział prezydent Putin w maju, Polska niestety padła ofiarą swojej polityki - powtórzył Andriejew.
Andriejew mówił też o tym, że Rosja nie zmienia stanowiska w sprawie upamiętnienia walk Armii Czerwonej na terenie Polski. Chodzi między innymi o takie pomniki, jak pomnik Wdzięczności w centrum Szczecina czy pomnik na Stołczynie.
- W sprawie pomników, memoriałów, cmentarzy radzieckich, rosyjskich w Polsce nasze stanowisko pozostaje niezmienne - podkreślił Andriejew.
Rosyjski ambasador podkreślił, ze Rosja ma szacunek do Polski i polskiej historii, ale to nie zmienia faktu, że potrzebny jest kompromis - pouczał.
- Mamy różne poglądy na naszą wspólną historię i trzeba przyjmować ten fakt. Nie obrażać się, gdy inna strona wypowiada odmienne poglądy - powiedział Andriejew.
Andriejew powtórzył, że jego zdaniem stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku. Pikanterii tej wypowiedzi dodaje fakt, że w poniedziałek mija 76 lat od podpisania niemiecko-radzieckiego porozumienia ustalającego współpracę po dokonaniu przez ZSRR agresji 17 września 1939 roku. TVN24/x-news
Jak tłumaczył Andriejew w jego wypowiedzi w piątek chodziło o to, że to działania polskiego rządu doprowadziły do katastrofy. Powtórzył to dzisiaj powołując się na autorytet obecnego prezydenta Rosji.
Andriejew mówił też o tym, że Rosja nie zmienia stanowiska w sprawie upamiętnienia walk Armii Czerwonej na terenie Polski. Chodzi między innymi o takie pomniki, jak pomnik Wdzięczności w centrum Szczecina czy pomnik na Stołczynie.

Radio Szczecin