Zdemolowane sklepy, uszkodzone samochody, ranni policjanci i co najmniej kilkanaście osób w aresztach - zakończyły się największe w tym roku protesty lewicowej młodzieży w Berlinie.
Ponad 1800 policjantów zabezpieczało demonstrację lewicowych działaczy w dzielnicy Friedrichshain, którzy protestowali przeciw planom likwidacji squatu na Rigaer Strasse, który - jak podejrzewa policja - jest miejscem spotkań lewicowych ekstremistów. Dwutysięczna demonstracja zaczęła się spokojnie, ale protestujący po jakimś czasie zaczęli demolować samochody i atakować policjantów. Służby odpowiedziały gazem łzawiącym, co nie zatrzymało zamieszek. Rannych może być nawet kilkudziesięciu policjantów.
Mimo burd, burmistrz miasta ponownie wezwał protestujących do rozmów w sprawie przyszłości squatu.
Mimo burd, burmistrz miasta ponownie wezwał protestujących do rozmów w sprawie przyszłości squatu.

Radio Szczecin