Od kilkunastu dni strażacy walczą z pożarami lasów w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. Najgorsza sytuacja jest w okolicach Los Angeles.
Zdaniem lokalnych władz, walka z ogniem potrwa do końca sierpnia. Pożar rozprzestrzenił się na obszarze 109 kilometrów kwadratowych. Na razie strażakom nie udało się ustalić, co było przyczyną wybuchu ognia.
Z żywiołem walczy blisko dwa tysiące funkcjonariuszy. W ciągu dwóch tygodni z zagrożonych terenów służby ewakuowały około 20 tysięcy mieszkańców. W ciągu ostatnich kilkunastu godzin ogień strawił 34 zabudowania, a na jego drodze jest dwa tysiące gospodarstw domowych.
Służby zamknęły też dziesiątki lokalnych dróg. Unoszący się w powietrzu dym wpływa na jakość powietrza w Los Angeles.
Ofiarą śmiertelną jest mężczyzna, który nie posłuchał apelu władz i nie opuścił zagrożonego miejsca, w którym przebywał.
Z żywiołem walczy blisko dwa tysiące funkcjonariuszy. W ciągu dwóch tygodni z zagrożonych terenów służby ewakuowały około 20 tysięcy mieszkańców. W ciągu ostatnich kilkunastu godzin ogień strawił 34 zabudowania, a na jego drodze jest dwa tysiące gospodarstw domowych.
Służby zamknęły też dziesiątki lokalnych dróg. Unoszący się w powietrzu dym wpływa na jakość powietrza w Los Angeles.
Ofiarą śmiertelną jest mężczyzna, który nie posłuchał apelu władz i nie opuścił zagrożonego miejsca, w którym przebywał.

Radio Szczecin