Na strzelnicy czołgowej poligonu w Bemowie Piskim niedaleko Orzysza, wojskowych z batalionowej grupy bojowej witali Prezydent RP i szef MON. Za ciepłe przyjęcie dziękowali ambasadorowie USA, Wielkiej Brytanii i Rumuni - krajów, które wchodzą w skład tej grupy. Naczelny dowódca wojsk sojuszniczych w Europie, gen. Curtis Scaparrotti mówił z kolei, że żołnierze NATO w Polsce to jasny sygnał dla potencjalnych agresorów.
- Na ten moment czekały pokolenia Polaków od końca II wojny światowej. Pokolenia, które marzyły o tym, żebyśmy politycznie stali się na powrót członkami demokratycznego i prawdziwie wolnego zachodu - mówił prezydent Duda.
Trzon NATO-wskiej grupy stanowią Amerykanie, dlatego w imieniu rządu Stanów Zjednoczonych głos zabrał Ambasador USA w Polsce, Paul Jones. Mówił, że nieprzypadkowo do naszego kraju skierowano 2 Pułk Kawalerii. To ta formacja w czasach I wojny światowej jako pierwsza została wysłana do Europy. - Jesteśmy sojusznikami i to na zawsze - zaznaczył Paul Jones.
Oprócz żołnierzy US Army, na Mazurach stacjonują też wojskowi z Wielkiej Brytanii i Rumunii. Niedługi dołączą do nich również Chorwaci. Natomiast ci żołnierze, którzy już są w okolicach Orzysza, mają za sobą pierwsze szkolenia i ćwiczenia z polskimi żołnierzami.
Decyzję o wysłaniu do Polski i państw bałtyckich czterech batalionowych grup bojowych potwierdzono w trakcie ubiegłorocznego szczytu NATO w Warszawie. W sumie w naszym kraju będzie docelowo około 1200 żołnierzy.

Radio Szczecin