Do końca życia walczyła o pamięć o obozie w Ravensbrück. W obozie, narażając życie, pomagała ofiarom pseudomedycznych eksperymentów. W wieku 98 lat zmarła Kamilla Janowicz-Sycz, więźniarka z Ravensbrück - harcerka tajnej obozowej organizacji "Mury". Poinformował o tym Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie.
Już w młodości angażowała się w harcerstwo. - Bóg, honor i ojczyzna to było wtedy największe hasło - podkreślała.
Do obozu trafiła w kwietniu 1941 roku, z wyrokiem śmierci, który usłyszała na lubelskim Zamku. W Ravensbrück narażając życie pomagała ofiarom pseudomedycznych eksperymentów, tzw. królikom. Sama mówiła, że nie uważała się za bohaterkę.
Po ewakuacji obozu przez Niemców Kamila Sycz została w nim pomagając chorym więźniarkom, których blisko 2 tysiące miało ulec zagładzie po zaminowaniu terenu. Ravensbrück opuściła dopiero w lipcu 1945 roku. Po wojnie zamieszkała w Krakowie. Współpracowała z Muzeum Martyrologii pod Zegarem w Lublinie.
Przez obóz Ravensbrück przeszło 132 tysiące kobiet i dzieci, z których zginęło około 92 tysiące. Liczbę Polek szacuje się na ok. 40 tysięcy, z tego przeżyło 8 tysięcy.
Do obozu trafiła w kwietniu 1941 roku, z wyrokiem śmierci, który usłyszała na lubelskim Zamku. W Ravensbrück narażając życie pomagała ofiarom pseudomedycznych eksperymentów, tzw. królikom. Sama mówiła, że nie uważała się za bohaterkę.
Po ewakuacji obozu przez Niemców Kamila Sycz została w nim pomagając chorym więźniarkom, których blisko 2 tysiące miało ulec zagładzie po zaminowaniu terenu. Ravensbrück opuściła dopiero w lipcu 1945 roku. Po wojnie zamieszkała w Krakowie. Współpracowała z Muzeum Martyrologii pod Zegarem w Lublinie.
Przez obóz Ravensbrück przeszło 132 tysiące kobiet i dzieci, z których zginęło około 92 tysiące. Liczbę Polek szacuje się na ok. 40 tysięcy, z tego przeżyło 8 tysięcy.

Radio Szczecin
