39 lat temu, 16 grudnia 1981 roku, podczas pacyfikacji kopalni "Wujek" w Katowicach zginęło 9 górników, a ponad 20 zostało rannych. Najmłodszy z zastrzelonych miał zaledwie 19 lat.
Do stłumienia strajku przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego, komunistyczne władze wysłały milicję, wojsko i specjalne oddziały ZOMO, wyposażone w czołgi i broń.
Górnicy mieli do obrony łańcuchy, kilofy i pręty. Była to największa tragedia stanu wojennego. Odpowiedzialni za jego wprowadzenie, generałowie: Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak - obciążany też za śmierć górników z Wujka - nigdy nie zostali skazani.
Górnicy rozpoczęli protest 14 grudnia rano, stając w obronie aresztowanego w nocy z 12 na 13 grudnia Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Solidarności w Wujku. Stan wojenny i docierające informacje o brutalnych pacyfikacjach innych kopalni skłoniły ich do stawienia oporu. Po trzech dniach trwania strajku w kopalni Wujek władze zdecydowały o uderzeniu na kopalnię.
Początkowo mundurowi użyli armatek wodnych, rozpędzając tłum kobiet z dziećmi, które próbowały zatarasować wejście do zakładu. Następnie czołgi rozbiły mur fabryczny, torując drogę szturmującym oddziałom ZOMO. Górnicy stawili im opór, z którym milicja i wojsko nie mogły sobie poradzić - wspominał jeden z przywódców strajku - Adam Skwira (zmarł w 2007).
Około godziny 13 oddziały ZOMO otworzyły ogień do górników. Sześciu zginęło na miejscu, trzej zmarli w szpitalach. Wiadomość o tragedii obiegła całą Polskę. Następnego dnia, 17 grudnia 1981 roku, Zbigniew Bujak, jeden z liderów Solidarności ukrywający się przed internowaniem, na falach podziemnego Radia "Solidarność" oddał hołd poległym górnikom.
Śledztwo w sprawie śmierci górników zostało umorzone już w styczniu 1982 roku. Prokuratura wojskowa uznała, że członkowie plutonu specjalnego działali w obronie koniecznej. Skazano natomiast 4 przywódców strajku na kary więzienia od 3 do 4 lat. Na wolność wyszli w 1983 roku na mocy amnestii związanej z pielgrzymką Jana Pawła II do ojczyzny.
Do sprawy odpowiedzialności za śmierć górników w Wujku powrócono po 1989 roku. W 1991 roku rozpoczęły się procesy plutonu specjalnego ZOMO i z przerwami trwały do 2008 roku. Mecenas Maciej Bednarkiewicz (zmarł w 2016) był pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych w procesie przeciwko generałowi Czesławowi Kiszczakowi o przyczynienie się do śmierci górników w kopalni Wujek w 1981 roku. Przez kilkanaście lat walczył o osądzenie generała i uznanie jego odpowiedzialności za masakrę w Wujku.
Generał Kiszczak zmarł w 2015 roku. Nie poniósł odpowiedzialności za śmierć górników z Wujka. Prawomocnie osądzona została natomiast większość zomowców. W czerwcu 2008 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał byłego dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył kary od 3,5 do 4 lat pozbawienia wolności.
Procesu uniknął jeden zomowców, mieszkający za granicą Jan P., którego sprawa została umorzona. Z kolei były zomowiec Roman S. został skazany 13 grudnia 2019 roku przez Sąd Okręgowy w Katowicach na 7 lat więzienia, jednak na podstawie ustawy o amnestii kara została obniżona do 3,5 roku. W czerwcu 2020 katowicki Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok.
W miejscu, gdzie 16 grudnia 1981 roku zginęli górnicy, tego samego dnia postawiono krzyż misyjny, towarzyszący im podczas strajku w trakcie mszy świętych. Zawisły na nim lampki górnicze, ludzie spontanicznie przynosili znicze i kwiaty. Gromadzono się pod kopalnią Wujek, aby oddać hołd poległym. Uczestników tych uroczystości spotykały represje - szykany, aresztowania, kary grzywny.
W 1989 roku zarejestrowano Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ku Czci Górników Kopalni Węgla Kamiennego Wujek w Katowicach Poległych 16.12.1981. Przewodniczącym został Kazimierz Świtoń (zmarł w 2014), opozycjonista w PRL, współtwórca Wolnych Związków Zawodowych Górnego Śląska. Pomnik poświęcono i odsłonięto 15 grudnia 1991 roku. Monument to 33-metrowy krzyż, obok którego umieszczono 9 małych krzyży, w których znajdują się urny z ziemią z grobów ofiar pacyfikacji. Co roku przy pomniku odbywają się uroczystości rocznicowe.
Górnicy mieli do obrony łańcuchy, kilofy i pręty. Była to największa tragedia stanu wojennego. Odpowiedzialni za jego wprowadzenie, generałowie: Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak - obciążany też za śmierć górników z Wujka - nigdy nie zostali skazani.
Górnicy rozpoczęli protest 14 grudnia rano, stając w obronie aresztowanego w nocy z 12 na 13 grudnia Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Solidarności w Wujku. Stan wojenny i docierające informacje o brutalnych pacyfikacjach innych kopalni skłoniły ich do stawienia oporu. Po trzech dniach trwania strajku w kopalni Wujek władze zdecydowały o uderzeniu na kopalnię.
Początkowo mundurowi użyli armatek wodnych, rozpędzając tłum kobiet z dziećmi, które próbowały zatarasować wejście do zakładu. Następnie czołgi rozbiły mur fabryczny, torując drogę szturmującym oddziałom ZOMO. Górnicy stawili im opór, z którym milicja i wojsko nie mogły sobie poradzić - wspominał jeden z przywódców strajku - Adam Skwira (zmarł w 2007).
Około godziny 13 oddziały ZOMO otworzyły ogień do górników. Sześciu zginęło na miejscu, trzej zmarli w szpitalach. Wiadomość o tragedii obiegła całą Polskę. Następnego dnia, 17 grudnia 1981 roku, Zbigniew Bujak, jeden z liderów Solidarności ukrywający się przed internowaniem, na falach podziemnego Radia "Solidarność" oddał hołd poległym górnikom.
Śledztwo w sprawie śmierci górników zostało umorzone już w styczniu 1982 roku. Prokuratura wojskowa uznała, że członkowie plutonu specjalnego działali w obronie koniecznej. Skazano natomiast 4 przywódców strajku na kary więzienia od 3 do 4 lat. Na wolność wyszli w 1983 roku na mocy amnestii związanej z pielgrzymką Jana Pawła II do ojczyzny.
Do sprawy odpowiedzialności za śmierć górników w Wujku powrócono po 1989 roku. W 1991 roku rozpoczęły się procesy plutonu specjalnego ZOMO i z przerwami trwały do 2008 roku. Mecenas Maciej Bednarkiewicz (zmarł w 2016) był pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych w procesie przeciwko generałowi Czesławowi Kiszczakowi o przyczynienie się do śmierci górników w kopalni Wujek w 1981 roku. Przez kilkanaście lat walczył o osądzenie generała i uznanie jego odpowiedzialności za masakrę w Wujku.
Generał Kiszczak zmarł w 2015 roku. Nie poniósł odpowiedzialności za śmierć górników z Wujka. Prawomocnie osądzona została natomiast większość zomowców. W czerwcu 2008 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał byłego dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył kary od 3,5 do 4 lat pozbawienia wolności.
Procesu uniknął jeden zomowców, mieszkający za granicą Jan P., którego sprawa została umorzona. Z kolei były zomowiec Roman S. został skazany 13 grudnia 2019 roku przez Sąd Okręgowy w Katowicach na 7 lat więzienia, jednak na podstawie ustawy o amnestii kara została obniżona do 3,5 roku. W czerwcu 2020 katowicki Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok.
W miejscu, gdzie 16 grudnia 1981 roku zginęli górnicy, tego samego dnia postawiono krzyż misyjny, towarzyszący im podczas strajku w trakcie mszy świętych. Zawisły na nim lampki górnicze, ludzie spontanicznie przynosili znicze i kwiaty. Gromadzono się pod kopalnią Wujek, aby oddać hołd poległym. Uczestników tych uroczystości spotykały represje - szykany, aresztowania, kary grzywny.
W 1989 roku zarejestrowano Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ku Czci Górników Kopalni Węgla Kamiennego Wujek w Katowicach Poległych 16.12.1981. Przewodniczącym został Kazimierz Świtoń (zmarł w 2014), opozycjonista w PRL, współtwórca Wolnych Związków Zawodowych Górnego Śląska. Pomnik poświęcono i odsłonięto 15 grudnia 1991 roku. Monument to 33-metrowy krzyż, obok którego umieszczono 9 małych krzyży, w których znajdują się urny z ziemią z grobów ofiar pacyfikacji. Co roku przy pomniku odbywają się uroczystości rocznicowe.

Radio Szczecin