Z największą od 30 lat inflacją zmagają się Stany Zjednoczone. Indeks cen śledzący wydatki konsumentów w ciągu 12 miesięcy wzrósł o 4,3 procent.
Pomijając ceny żywności i energii, które bywają niestabilne, miara inflacji wyniosła 3,6 procent. To sprawia, że pozostaje najszybszą stopą tak zwanej inflacji bazowej od marca 1991 roku i jest znacznie powyżej założeń Rezerwy Federalnej, którą prognozowano na poziom 2 procent.
W Stanach Zjednoczonych ceny gwałtownie wzrastają, a wysokość pensji w ostatnich miesiącach pozostaje praktycznie niezmieniona. W tym przypadku zanotowano wzrost o tylko 0,2 procent.
Dobrą wiadomością jest to, że wzrosły wydatki konsumenckie. Wyniosły one ponad 130 miliardów dolarów między lipcem a sierpniem, dzieląc się dość równo na towary i usługi. Konsumenci pozostają trzonem amerykańskiej gospodarki. Gdyby inflacja była tak wysoka, że ludzie woleliby oszczędzać pieniądze niż je wydawać, ekonomia Ameryki znalazłaby się w naprawdę trudnej sytuacji. Zdaniem ekonomistów to dowód na to, że wielu obywateli w czasie pandemii potrafiła nie tylko nie stracić pieniędzy, ale także je zaoszczędzić.
W Stanach Zjednoczonych ceny gwałtownie wzrastają, a wysokość pensji w ostatnich miesiącach pozostaje praktycznie niezmieniona. W tym przypadku zanotowano wzrost o tylko 0,2 procent.
Dobrą wiadomością jest to, że wzrosły wydatki konsumenckie. Wyniosły one ponad 130 miliardów dolarów między lipcem a sierpniem, dzieląc się dość równo na towary i usługi. Konsumenci pozostają trzonem amerykańskiej gospodarki. Gdyby inflacja była tak wysoka, że ludzie woleliby oszczędzać pieniądze niż je wydawać, ekonomia Ameryki znalazłaby się w naprawdę trudnej sytuacji. Zdaniem ekonomistów to dowód na to, że wielu obywateli w czasie pandemii potrafiła nie tylko nie stracić pieniędzy, ale także je zaoszczędzić.
Dodaj komentarz 4 komentarze
oni się "zmagają" z inflacją rzędu 4,3%,
a my się rozkoszujemy inflacją zbliżającą się do 6%.
W końcu w czymś prześcigamy Amerykę!
Prześcigniemy TUSKa
i jego ziomali j.w. ;)
JUŻ prześcignęliście, Jasiu. JUŻ!
"Za Tuska" to w Polsce była DEFLACJA, czyli pieniądz zyskiwał na wartości, czyli za tę samą kwotę można było kupic więcej, bo towary i usługi taniały.
Za PiS, to idąc do sklepu człowiek się zastanawia: CO DZIŚ BĘDZIE DROŻSZE NIŻ WCZORAJ? Stówka starczy mi na zakupy, czy muszę wziąć więcej?
Taka ten PiSowski "dobrodbyt" jest
Tak tak tak! Nowak już już juuż ..... ?
siejesz proPOgande PUTINA ?
jesteś lebiega
i tyle POwiem ci !
idz pan
do Nitrasa
swojego kolegi... z klasy !?

Radio Szczecin
