Zdaniem tarnowskiej prokuratury prawdopodobnym sprawcą śmierci 7-letniego chłopca, który został we wtorek zasztyletowany we własnym mieszkaniu jest jego ojciec.
Do tragedii doszło we wtorek przed południem w jednym z bloków przy ulicy Krakowskiej w Tarnowie.
W wyniku zdarzenia pomocy lekarskiej wymagały trzy osoby - dwoje dorosłych i dziecko, którego życia nie udało się uratować. Kluczowe w ustaleniu przebiegu zdarzeń są zeznania kobiety, żony domniemanego sprawcy, którą udało się nam przesłuchać - powiedział prokurator Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy tarnowskiej Prokuratury Okręgowej.
- Z jej relacji wynika, że mąż leczył się psychiatrycznie i to może być, prawdopodobnie, przyczyną tej rodzinnej tragedii. Dodała też, że rano mąż przyszedł, przytulił sie do niej i do dziecka, a potem wyjął nóż i zaatakował - poinformował prokurator Sienicki.
W środę przeprowadzona ma być sekcja zwłok dziecka. Być może przesłuchany zostanie także domniemany sprawca. Cała rodzina to obywatele Ukrainy - Dymitr T., od kilku lat przebywał legalnie w Polsce. W maju przyjechała do niego żona Anastazja wraz z synem Maksymem.
W wyniku zdarzenia pomocy lekarskiej wymagały trzy osoby - dwoje dorosłych i dziecko, którego życia nie udało się uratować. Kluczowe w ustaleniu przebiegu zdarzeń są zeznania kobiety, żony domniemanego sprawcy, którą udało się nam przesłuchać - powiedział prokurator Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy tarnowskiej Prokuratury Okręgowej.
- Z jej relacji wynika, że mąż leczył się psychiatrycznie i to może być, prawdopodobnie, przyczyną tej rodzinnej tragedii. Dodała też, że rano mąż przyszedł, przytulił sie do niej i do dziecka, a potem wyjął nóż i zaatakował - poinformował prokurator Sienicki.
W środę przeprowadzona ma być sekcja zwłok dziecka. Być może przesłuchany zostanie także domniemany sprawca. Cała rodzina to obywatele Ukrainy - Dymitr T., od kilku lat przebywał legalnie w Polsce. W maju przyjechała do niego żona Anastazja wraz z synem Maksymem.

Radio Szczecin