W niedzielę obchodzony jest 69. Światowy Dzień Chorych na Trąd. Ma on przypominać o wciąż trwającym dramacie mieszkańców najuboższych rejonów świata, których dotyka trąd i skutki tej choroby.
Jak powiedział Kazimierz Szałata, założyciel i prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau, prezydent Międzynarodowej Unii Stowarzyszeń Follereau, od 50 lat dzięki terapii antybiotykowej trąd jest chorobą uleczalną, pozostają jednak skutki choroby.
- 4 miliony osób jest tak ciężko okaleczone, że trudno im wrócić do normalnego życia. Do końca życia muszą pozostać w specjalistycznych ośrodkach. Ci ludzie nie są chorzy na trąd, nikomu nie zagrażają, ale wciąż budzą przerażenie, lęk, trudno im wrócić do normalnego życia rodzinnego, do sowich społeczności, trudno znaleźć im pracę - powiedział.
Jak zaznaczył prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau to głównie Kościół niesie pomoc chorym i okaleczonym na skutek trądu. Pierwsze leprozoria zakładali Matka Teresa z Kalkulty czy polski misjonarz z Wołynia błogosławiony ojciec Beyzym, który złożył ośrodek dla trędowatych na Madagaskarze. Pomoc nadal niosą polscy misjonarze. Kazimierz Szałata zaznaczył, że tam, gdzie nie ma struktur medycznych, sanitarnych, misjonarze prowadzą ośrodki dla trędowatych, czy okaleczonych na skutek trądu, organizują misje diagnostyczne, tam, gdzie nie docierają lekarze.
Sługa Boży Raoul Follereau, inicjator dnia trędowatych był francuskim podróżnikiem, pisarzem i dziennikarzem, nazywano do apostołem trędowatych, który walczył z wszelkimi formami marginalizacji i niesprawiedliwości. Idąc za przykładem Fundatora, rozsiane po całym świecie fundacje i stowarzyszenia noszące imię Raoula Follereau organizują uroczystości o charakterze religijnym i kulturalnym, przed kościołami przeprowadzane są zbiórki na rzecz ludzi dotkniętych trądem oraz misjonarzy, którzy się nimi zajmują.
- 4 miliony osób jest tak ciężko okaleczone, że trudno im wrócić do normalnego życia. Do końca życia muszą pozostać w specjalistycznych ośrodkach. Ci ludzie nie są chorzy na trąd, nikomu nie zagrażają, ale wciąż budzą przerażenie, lęk, trudno im wrócić do normalnego życia rodzinnego, do sowich społeczności, trudno znaleźć im pracę - powiedział.
Jak zaznaczył prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau to głównie Kościół niesie pomoc chorym i okaleczonym na skutek trądu. Pierwsze leprozoria zakładali Matka Teresa z Kalkulty czy polski misjonarz z Wołynia błogosławiony ojciec Beyzym, który złożył ośrodek dla trędowatych na Madagaskarze. Pomoc nadal niosą polscy misjonarze. Kazimierz Szałata zaznaczył, że tam, gdzie nie ma struktur medycznych, sanitarnych, misjonarze prowadzą ośrodki dla trędowatych, czy okaleczonych na skutek trądu, organizują misje diagnostyczne, tam, gdzie nie docierają lekarze.
Sługa Boży Raoul Follereau, inicjator dnia trędowatych był francuskim podróżnikiem, pisarzem i dziennikarzem, nazywano do apostołem trędowatych, który walczył z wszelkimi formami marginalizacji i niesprawiedliwości. Idąc za przykładem Fundatora, rozsiane po całym świecie fundacje i stowarzyszenia noszące imię Raoula Follereau organizują uroczystości o charakterze religijnym i kulturalnym, przed kościołami przeprowadzane są zbiórki na rzecz ludzi dotkniętych trądem oraz misjonarzy, którzy się nimi zajmują.

Radio Szczecin