Francuska Rada Konstytucyjna zatwierdziła większość zapisów kontrowersyjnej reformy emerytalnej. Najwyższa instytucja sądownictwa konstytucyjnego dała prezydentowi zielone światło dla podpisania ustawy. Są obawy, że decyzja ta wywoła zamieszki w kraju.
Rada Konstytucyjna zatwierdziła zapisy ustawy zakładające podwyższenie wieku emerytalnego z 62 do 64 lat oraz zlikwidowanie przywilejów emerytalnych w niektórych branżach zawodowych. Odrzucono sześć zapisów, między innymi te, które wprowadzały udogodnienia dla seniorów. Rada odrzuciła też wniosek opozycji o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy. Lewica złożyła w czwartek drugi wniosek w tej kwestii.
Premier Elisabeth Borne stwierdziła, że decyzja Rady to „zakończenie demokratycznego procesu”. „Nie ma ani zwycięzców ani przegranych” - napisała w mediach społecznościowych szefowa rządu.
Pałac Elizejski zapowiedział, że ustawa zostanie podpisana w ciągu dwóch dni. Zdaniem opozycji to „dolewanie oliwy do ognia”. „Po trzech miesiącach największej mobilizacji w tym kraju od 50 lat Francja jest wciąż całkowicie zablokowana a polityczny impas trwa” - zareagowała deputowana lewicy Mathilde Panot.
Liderka narodowców Marine Le Pen uznała z kolei, że naród powinien poprzeć w wyborach „alternatywną opcję polityczną”, która cofnie nowe prawo.
Tymczasem w wielu miastach na ulice wyszli przeciwnicy reformy. W Paryżu MSW wydało zakaz demonstrowania w pobliżu siedziby Rady Konstytucyjnej, w obawie przed próbami wtargnięcia manifestantów do budynku. Na miejsce wysłano kilka oddziałów sił prewencyjnych policji, które ustawiły specjalną zaporę, aby zabezpieczyć to miejsce przed protestującymi.
Premier Elisabeth Borne stwierdziła, że decyzja Rady to „zakończenie demokratycznego procesu”. „Nie ma ani zwycięzców ani przegranych” - napisała w mediach społecznościowych szefowa rządu.
Pałac Elizejski zapowiedział, że ustawa zostanie podpisana w ciągu dwóch dni. Zdaniem opozycji to „dolewanie oliwy do ognia”. „Po trzech miesiącach największej mobilizacji w tym kraju od 50 lat Francja jest wciąż całkowicie zablokowana a polityczny impas trwa” - zareagowała deputowana lewicy Mathilde Panot.
Liderka narodowców Marine Le Pen uznała z kolei, że naród powinien poprzeć w wyborach „alternatywną opcję polityczną”, która cofnie nowe prawo.
Tymczasem w wielu miastach na ulice wyszli przeciwnicy reformy. W Paryżu MSW wydało zakaz demonstrowania w pobliżu siedziby Rady Konstytucyjnej, w obawie przed próbami wtargnięcia manifestantów do budynku. Na miejsce wysłano kilka oddziałów sił prewencyjnych policji, które ustawiły specjalną zaporę, aby zabezpieczyć to miejsce przed protestującymi.

Radio Szczecin