Niespełna 90 lat temu Niemcy przyjęły ustawę, zgodnie z którą osoby niepełnosprawne mogły być przymusowo sterylizowane.
W ten sposób hitlerowcy zapoczątkowali falę prześladowań, znaną pod krypotnimem "Akcja T4". "Wciąż za mało o tym mówimy" - powiedział Polskiemu Radiu niemiecki aktor Sebastian Koch, który w jednym ze swoich filmów wcielił się w rolę nazisty-lekarza w III Rzeszy.
Sebastian Koch zaznaczył, że rozwój myśli eugenicznej w Niemczech doprowadził do masowych mordów nie tylko w trakcie drugiej wojny światowej, ale już na wiele lat przed jej wybuchem. "Niemieccy lekarze uwierzyli, że działają w imię ideologii i dobra wyższego, a Hitler już krótko po przejęciu władzy pozwolił im rozwinąć skrzydła. Nikt wtedy nie ośmielił się powiedzieć, że to niebezpieczne", stwierdził aktor, który w filmie "Sierpniowa mgła" zagrał Valentina Faltlhausera, kierownika zakładu psychiatrycznego, gdzie zamordowano tysiące dzieci.
Rozmówca Polskiego Radia przypomniał, że niektórzy z tych lekarzy cieszyli się jeszcze po wojnie uznaniem wśród dietetyków, gdyż odkryli metodę, za pomocą której pozbawiano żywność jej najistotniejszych wartości. "Uwadze ogółu umknął fakt, że wprowadzono ją najpierw w ramach programu zagładzania dzieci" - dodał Sebastian Koch. Jego zdaniem, "Akcja T4" była kolejnym dowodem na to, że nazizm był "ideologią lewicową", jako że odpowiadali za nią ci sami ludzie, którzy domagali się wówczas legalizacji aborcji.
Szacuje się, że w wyniku operacji zamordowanych zostało około 300 tysięcy osób. Niemcy przeprowadzali ją także na terytorium okupowanej Polski. Najbardziej brutalnej zbrodni dopuścili się w szpitalu w Świeciu nad Wisłą, gdzie zabili około 120 polskich dzieci zastrzykami z fenolu.
Kryptonim "Akcji T4" pochodził od adresu instytucji. To przy berlińskiej Tiergartenstrasse 4 organizowano masową zagładę osób niepełnosprawnych.
Sebastian Koch zaznaczył, że rozwój myśli eugenicznej w Niemczech doprowadził do masowych mordów nie tylko w trakcie drugiej wojny światowej, ale już na wiele lat przed jej wybuchem. "Niemieccy lekarze uwierzyli, że działają w imię ideologii i dobra wyższego, a Hitler już krótko po przejęciu władzy pozwolił im rozwinąć skrzydła. Nikt wtedy nie ośmielił się powiedzieć, że to niebezpieczne", stwierdził aktor, który w filmie "Sierpniowa mgła" zagrał Valentina Faltlhausera, kierownika zakładu psychiatrycznego, gdzie zamordowano tysiące dzieci.
Rozmówca Polskiego Radia przypomniał, że niektórzy z tych lekarzy cieszyli się jeszcze po wojnie uznaniem wśród dietetyków, gdyż odkryli metodę, za pomocą której pozbawiano żywność jej najistotniejszych wartości. "Uwadze ogółu umknął fakt, że wprowadzono ją najpierw w ramach programu zagładzania dzieci" - dodał Sebastian Koch. Jego zdaniem, "Akcja T4" była kolejnym dowodem na to, że nazizm był "ideologią lewicową", jako że odpowiadali za nią ci sami ludzie, którzy domagali się wówczas legalizacji aborcji.
Szacuje się, że w wyniku operacji zamordowanych zostało około 300 tysięcy osób. Niemcy przeprowadzali ją także na terytorium okupowanej Polski. Najbardziej brutalnej zbrodni dopuścili się w szpitalu w Świeciu nad Wisłą, gdzie zabili około 120 polskich dzieci zastrzykami z fenolu.
Kryptonim "Akcji T4" pochodził od adresu instytucji. To przy berlińskiej Tiergartenstrasse 4 organizowano masową zagładę osób niepełnosprawnych.

Radio Szczecin