Czeska policja poszukuje mężczyzny podejrzanego o podpalenie baru w Libercu, na północy Czech.
Po nocnym pożarze, piętnaście osób pozostaje w szpitalach. Stan siedmiu rannych jest poważny.
Lokal w centrum miasta miał podpalić jeden z klientów. Po kłótni z obsługą opuścił bar, wrócił z kanistrem benzyny i podpalił go. Kilkadziesiąt osób opuściło budynek jeszcze przed przyjazdem ratowników. Dwie osoby wynieśli z płonącego baru strażacy.
Śledczy, którzy wszczęli postępowanie pod kątem spowodowania zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób, zwrócili się z apelem o pomoc w ustaleniu tożsamości mężczyzny podejrzanego o podpalenie.
Bar Czarna Pantera, gdzie doszło do pożaru, mieści się niedaleko dworca kolejowego w Libercu. Według mediów, lokal nie ma dobrej reputacji wśród okolicznych mieszkańców, którzy skarżą się na częsty hałas.
Lokal w centrum miasta miał podpalić jeden z klientów. Po kłótni z obsługą opuścił bar, wrócił z kanistrem benzyny i podpalił go. Kilkadziesiąt osób opuściło budynek jeszcze przed przyjazdem ratowników. Dwie osoby wynieśli z płonącego baru strażacy.
Śledczy, którzy wszczęli postępowanie pod kątem spowodowania zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób, zwrócili się z apelem o pomoc w ustaleniu tożsamości mężczyzny podejrzanego o podpalenie.
Bar Czarna Pantera, gdzie doszło do pożaru, mieści się niedaleko dworca kolejowego w Libercu. Według mediów, lokal nie ma dobrej reputacji wśród okolicznych mieszkańców, którzy skarżą się na częsty hałas.

Radio Szczecin