Nie było rażąco niskiej wyceny Rafinerii Gdańskiej należącej do Lotosu - mówił w audycji Radio Szczecin na Wieczór profesor Dariusz Zarzecki z Uniwersytetu Szczecińskiego. W ten sposób skomentował informację Najwyższej Izby Kontroli, która stwierdziła że podczas połączenia Lotosu z Orlenem i sprzedaży części koncernu Saudyjczykom zaniżono jego wartość o ponad 5 miliardów złotych.
- Mogę nie być do końca obiektywny, jako że wyrażałem opinię na temat rynkowości tej transakcji pod szyldem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i z tych ocen, które udało nam się wypracować, wynika, że nie było tutaj jakiejś rażąco niskiej wyceny, opierając się na wycenie rynkowej. A Lotos przecież był spółką giełdową, notowana na giełdzie. - mówi Zarzecki.
Wojciech Jakóbik z Biznes Alert uważa, że każdy w tym sporze przyjął inną metodologię wyliczania wartości firm.
- Czy była to transakcja intratna? Warto odłożyć na bok wyliczenia, bo NIK oraz Orlen spierają się o samą metodologię. Jeżeli spór jest tak fundamentalny, to trudno go będzie na dzisiaj rozsądzić. Jeżeli NIK podaje jakieś liczby, a Orlen przekonuje, że są one oparte wręcz na błędnej metodologii w oficjalnym komunikacie. - zauważa Jakóbik.
Spór ma charakter polityczny a nie merytoryczny mówili eksperci. Dodajmy NIK uważa że Lotos był sprzedany za tanio.
Wojciech Jakóbik z Biznes Alert uważa, że każdy w tym sporze przyjął inną metodologię wyliczania wartości firm.
- Czy była to transakcja intratna? Warto odłożyć na bok wyliczenia, bo NIK oraz Orlen spierają się o samą metodologię. Jeżeli spór jest tak fundamentalny, to trudno go będzie na dzisiaj rozsądzić. Jeżeli NIK podaje jakieś liczby, a Orlen przekonuje, że są one oparte wręcz na błędnej metodologii w oficjalnym komunikacie. - zauważa Jakóbik.
Spór ma charakter polityczny a nie merytoryczny mówili eksperci. Dodajmy NIK uważa że Lotos był sprzedany za tanio.

Radio Szczecin