Nie przychodźcie, nie przyjeżdżajcie na lotniska - tak Lufthansa apeluje do swoich klientów. W Niemczech strajkuje dziś personel naziemny przewoźnika, co oznacza poważne ograniczenia na pięciu największych lotniskach Niemiec.
Ogłoszony przez związek zawodowy ver.di protest oznacza strajk osób pracujący na stoiskach check-in, na płycie lotniska i w serwisie technicznym. Dlatego, jeśli ktoś dostał informację, że jego lot jest odwołany, wizyta na lotnisku nie ma sensu - nawet nie będzie miał kto przebukować biletu.
Największy niemiecki przewoźnik twierdzi, że kilkanaście procent lotów jednak się odbędzie. Z drugiej strony pracownicy Lufthansy obsługują też loty innych przewoźników, dlatego zakłócenia dotyczą nie tylko połączeń obsługiwanych przez ten koncern, ale też linii austriackich czy szwajcarskich.
Informacje o odwołanych lotach przekazywane są przez aplikację i maila. Strajk potrwa do jutra rano. O 7.10 w czwartek ma się zakończyć protest na lotniskach w Monachium, Frankfurcie, Berlinie, Hamburgu i Düsseldorfie
Największy niemiecki przewoźnik twierdzi, że kilkanaście procent lotów jednak się odbędzie. Z drugiej strony pracownicy Lufthansy obsługują też loty innych przewoźników, dlatego zakłócenia dotyczą nie tylko połączeń obsługiwanych przez ten koncern, ale też linii austriackich czy szwajcarskich.
Informacje o odwołanych lotach przekazywane są przez aplikację i maila. Strajk potrwa do jutra rano. O 7.10 w czwartek ma się zakończyć protest na lotniskach w Monachium, Frankfurcie, Berlinie, Hamburgu i Düsseldorfie

Radio Szczecin