Rolnicy zadowoleni z decyzji Parlamentu Europejskiego o skierowaniu umowy handlowej z Mercosurem do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Przestrzegają Komisję Europejską przed zignorowaniem tego głosu. Rolnicy są przeciwni umowie, bo obawiają się napływu taniej, niespełniającej wyśrubowanych unijnych wymogów żywności z Ameryki Łacińskiej.
Wiceszef Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny Jacek Zarzecki jest jednym z najbardziej wpływowych rolników w Polsce. W rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia Beatą Płomecką podkreślił, że europosłowie wsłuchali się w głos europejskich i polskich rolników.
- Europejscy i polscy rolnicy nie są przeciwko umowom handlowym. Są przeciwko temu, żeby umowy handlowe były zawierane ich kosztem. To także sygnał dla Komisji Europejskiej, że nie może traktować rolnictwa jak piątego koła u wozu, musi traktować je z całą stanowczością i jako jeden z najważniejszych sektorów odpowiadających za bezpieczeństwo Europy - powiedział Zarzecki.
Odesłanie porozumienia z Mercosurem do Trybunału oznacza wstrzymanie ratyfikacji w Parlamencie Europejskim do czasu opinii unijnych sędziów. To może potrwać nawet dwa lata. Unijne traktaty dopuszczają tymczasowe stosowanie umów handlowych bez czekania na zgodę Europarlamentu. Teraz Komisja Europejska musi zdecydować, co dalej.
Zdaniem Jacka Zarzeckiego Komisja musi się liczyć z głosem deputowanych i nie może nadużywać władzy. Wiceszef Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny powiedział, że jeśli Komisja nie uszanuje decyzji Europarlamentu, to wzmocni ruchy eurosceptyczne.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł
- Europejscy i polscy rolnicy nie są przeciwko umowom handlowym. Są przeciwko temu, żeby umowy handlowe były zawierane ich kosztem. To także sygnał dla Komisji Europejskiej, że nie może traktować rolnictwa jak piątego koła u wozu, musi traktować je z całą stanowczością i jako jeden z najważniejszych sektorów odpowiadających za bezpieczeństwo Europy - powiedział Zarzecki.
Odesłanie porozumienia z Mercosurem do Trybunału oznacza wstrzymanie ratyfikacji w Parlamencie Europejskim do czasu opinii unijnych sędziów. To może potrwać nawet dwa lata. Unijne traktaty dopuszczają tymczasowe stosowanie umów handlowych bez czekania na zgodę Europarlamentu. Teraz Komisja Europejska musi zdecydować, co dalej.
Zdaniem Jacka Zarzeckiego Komisja musi się liczyć z głosem deputowanych i nie może nadużywać władzy. Wiceszef Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny powiedział, że jeśli Komisja nie uszanuje decyzji Europarlamentu, to wzmocni ruchy eurosceptyczne.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł

Radio Szczecin