Władze Gdańska zamierzają pociągnąć do odpowiedzialności szefa "Solidarności" oraz dwóch posłów PiS-u, którzy uczestniczyli w zniszczeniu napisu na bramie Stoczni Gdańskiej. Należał on do gminy i kosztował ok. 70 tys. zł.
Napis "im. Lenina" odcięto we wtorek z bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej. Pierwszego cięcia dokonał, ubrany w strój roboczy, Piotr Duda - przewodniczący "Solidarności". Obok niego byli posłowie PiS: Janusz Śniadek i Andrzej Jaworski oraz związkowcy.
Odcięty napis trafił do sali BHP. Akcji przyglądała się policja, która ją nagrywała.
Odcięty napis trafił do sali BHP. Akcji przyglądała się policja, która ją nagrywała.

Radio Szczecin