To wyrok dla wielu hodowli. Tak rolnicy komentują efekty rosyjskiego embarga na mięso wieprzowe. Po zamknięciu granic jego cena spadła w niektórych skupach o połowę - nawet do trzech złotych. Także w Zachodniopomorskiem.
Embargo jest skutkiem wykrycia przypadków afrykańskiego pomoru świń na Białorusi i Litwie.
Jak mówi hodowca z Kalisza Pomorskiego, niektórzy rolnicy już myślą o przekwalifikowaniu się na inną działalność. Sprzedaż mięsa wieprzowego jest na granicy opłacalności:
-Mięsa jest za dużo i nie ma co z nim zrobić. Niektórzy zamykają już hodowle - mówi mężczyzna.
Nie wiadomo, jaka będzie dalsza sytuacja na rynkach. Przez moment skupy nie przyjmowały już mięsa, dodaje właściciel jednego z takich punktów.
-W ubiegłym tygodniu odbiór był w ogóle zblokowany. Jak będzie dalej to trudno cokolwiek prognozować-wyjaśnia właściciel skupu.
Według rolniczej Solidarności, winę za kłopoty hodowców ponosi rząd. Zdaniem Edwarda Kosmala ze związku przynajmniej od roku wiadomo, że choroba może dotrzeć do Polski. W tym czasie nie wykonano żadnych działań - skarży się Kosmal.
-Rząd się nie sprawdził i nikt tych świń już nie chce kupować - podkreśla Edward Kosmal.
Pomór jest niegroźny dla ludzi, ale zarażona nim świnia umiera w ciągu kilku dni. Na razie na wschodzie kraju znaleziono dwa dziki, które były nosicielami choroby. To właśnie od tych zwierząt najczęściej pomorem zarażają się domowe świnie. Rząd zapowiedział, że w przyszłym tygodniu poinformuje, jak pomoże rolnikom pokryć straty wynikające z embarga.
Jak mówi hodowca z Kalisza Pomorskiego, niektórzy rolnicy już myślą o przekwalifikowaniu się na inną działalność. Sprzedaż mięsa wieprzowego jest na granicy opłacalności:
-Mięsa jest za dużo i nie ma co z nim zrobić. Niektórzy zamykają już hodowle - mówi mężczyzna.
Nie wiadomo, jaka będzie dalsza sytuacja na rynkach. Przez moment skupy nie przyjmowały już mięsa, dodaje właściciel jednego z takich punktów.
-W ubiegłym tygodniu odbiór był w ogóle zblokowany. Jak będzie dalej to trudno cokolwiek prognozować-wyjaśnia właściciel skupu.
Według rolniczej Solidarności, winę za kłopoty hodowców ponosi rząd. Zdaniem Edwarda Kosmala ze związku przynajmniej od roku wiadomo, że choroba może dotrzeć do Polski. W tym czasie nie wykonano żadnych działań - skarży się Kosmal.
-Rząd się nie sprawdził i nikt tych świń już nie chce kupować - podkreśla Edward Kosmal.
Pomór jest niegroźny dla ludzi, ale zarażona nim świnia umiera w ciągu kilku dni. Na razie na wschodzie kraju znaleziono dwa dziki, które były nosicielami choroby. To właśnie od tych zwierząt najczęściej pomorem zarażają się domowe świnie. Rząd zapowiedział, że w przyszłym tygodniu poinformuje, jak pomoże rolnikom pokryć straty wynikające z embarga.

Radio Szczecin