Straty z tytułu przestoju warszawskiego lotniska oceniane są na około 2 miliony złotych. W tej sprawie lotnisko będzie się zwracać o odszkodowanie do ubezpieczyciela. W związku z awaryjnym lądowaniem boeinga na warszawskim lotnisku, port lotniczy nie miał natomiast praktycznie żadnych szkód materialnych. Dyrektor lotniska Michał Marzec powiedział na konferencji prasowej, że to dotyczy tylko kilku lamp zainstalowanych na płycie lotniska.
Marzec powiedział, że przedstawiciele firmy ubezpieczeniowej zrobili już oględziny pasa startowego i z wypłatą odszkodowania za straty materialne nie będzie żadnego problemu. Jeśli chodzi o koszty utraconych możliwości to powiedział, że jest to kwestia wyegzekwowania umowy.
Na Lotnisku Chopina dziennie obsługiwanych jest około 400 samolotów.
Dyrekcja lotniska imienia Fryderyka Chopina przedstawiła szczegóły akcji ratowniczej, a także przenoszenia z pasa startowego samolotu Boeing 767, który z uszkodzonym podwoziem awaryjnie lądował we wtorek w Warszawie.
Jak ocenił dyrektor lotniska Michał Marzec, awaryjne lądowanie i późniejsza akcja ratownicza pokazały, że procedury obowiązujące w polskich portach lotniczych są skuteczne.
Wczoraj do usunięcia samolotu, który blokował pas startowy i spowodował zamknięcie lotniska, użyto poduszek pneumatycznych. Na nich podniesiono samolot,następnie wysunięto podwozie. Dopiero wtedy udało się odholować maszynę do hangaru, a następnie uprzątnąć pas startowy.
Michał Marzec poinformował, że każdy dzień przerwy w pracy lotniska to około 1,5 miliona złotych straty. Podkreślił, że port lotniczy jest ubezpieczony na wypadek takich sytuacji i będzie dochodził odszkodowania. Dodał, że jeśli chodzi o nawierzchnię pasa, nie stwierdzono praktycznie żadnych uszkodzeń.
Michał Marzec poinformował, że według opinii przedstawicieli Boeinga, samolot może w ciągu miesiąca wrócić do latania.
Na Lotnisku Chopina dziennie obsługiwanych jest około 400 samolotów.
Dyrekcja lotniska imienia Fryderyka Chopina przedstawiła szczegóły akcji ratowniczej, a także przenoszenia z pasa startowego samolotu Boeing 767, który z uszkodzonym podwoziem awaryjnie lądował we wtorek w Warszawie.
Jak ocenił dyrektor lotniska Michał Marzec, awaryjne lądowanie i późniejsza akcja ratownicza pokazały, że procedury obowiązujące w polskich portach lotniczych są skuteczne.
Wczoraj do usunięcia samolotu, który blokował pas startowy i spowodował zamknięcie lotniska, użyto poduszek pneumatycznych. Na nich podniesiono samolot,następnie wysunięto podwozie. Dopiero wtedy udało się odholować maszynę do hangaru, a następnie uprzątnąć pas startowy.
Michał Marzec poinformował, że każdy dzień przerwy w pracy lotniska to około 1,5 miliona złotych straty. Podkreślił, że port lotniczy jest ubezpieczony na wypadek takich sytuacji i będzie dochodził odszkodowania. Dodał, że jeśli chodzi o nawierzchnię pasa, nie stwierdzono praktycznie żadnych uszkodzeń.
Michał Marzec poinformował, że według opinii przedstawicieli Boeinga, samolot może w ciągu miesiąca wrócić do latania.

Radio Szczecin