Brytyjski rząd koalicyjny szuka sposobów wyjścia ze stagnacji gospodarczej i groźby rosnącej spirali bezrobocia. Są one jednak kosztowne i stawiają one pod znakiem zapytania politykę oszczędności, mającą zniwelować deficyt budżetowy do zera w ciągu 4 lat.
Sytuacja kraju jest alarmująca. Wzrost gospodarczy z trudem oscyluje na poziomie pół procenta, bezrobocie osiągnęło 2 i pół miliona - w tym milion młodych - i nadal rośnie, a inflacja przekroczyła 5 procent. Nastrojów społecznych nie poprawia zapowiedź likwidacji 400 tysięcy miejsc pracy i obniżenia emerytur w sektorze publicznym. W tej sytuacji premier David Cameron przeznaczył miliard funtów na inwestycje w infrastrukturę - w tym budowę dwóch elektrowni. Zaraz potem dodał półtora miliarda na budownictwo mieszkaniowe i gwarancje dla młodych w uzyskaniu pożyczek hipotecznych. Teraz wicepremier Nick Clegg ogłosił wielki program tworzenia miejsc pracy w sektorze prywatnym dla 400 tysięcy młodych ludzi:"Oferujemy bardzo znaczne subsydia pracodawcom, aż do połowy zasadniczej płacy, to znacznie więcej niż nam sugerowano, tak, żeby młodzi otrzymali pracę, która nie zniknie."
Te subsydia mają być pracodawcom wypłacane przez pół roku i rząd zapewne liczy, że w tym czasie gospodarka odbije się od dna i pracodawcy nie zwolnią tych nowych pracowników skoro tylko "wyschnie" zapomoga.
Te subsydia mają być pracodawcom wypłacane przez pół roku i rząd zapewne liczy, że w tym czasie gospodarka odbije się od dna i pracodawcy nie zwolnią tych nowych pracowników skoro tylko "wyschnie" zapomoga.

Radio Szczecin