Jaś Kowalski, Adaś Nowak czy Stasiu Wiśniewski - takie zdrobnienia mogą już wkrótce pojawić się w dowodach osobistych. Rząd chce zliberalizować przepisy dotyczące nadawania imion dzieciom - donosi "Rzeczpospolita".
Teraz rodzice muszą wpisać do aktu urodzenia imię swojej pociechy w pełnej formie. Rząd chce, aby oficjalnymi wersjami były również zdrobnienia. To jednak nie koniec. Po wejściu w życie zmian dopuszczalne będzie też nadawanie imion obcobrzmiących i takich, które w języku polskim niekoniecznie pozwalają na rozróżnienie płci.
Na podwórkach będziemy mogli więc usłyszeć, jak mama woła do domu Saszę, Fifi czy malucha o imieniu Angel.
Krytycy pomysłu ostrzegają, że część rodziców może korzystać z nowej furtki zbyt pochopnie i nadawać dzieciom imiona np. bohaterów popularnych seriali. Możliwe więc, że wróci moda podobna do tej z lat '80., kiedy furorę robiła Isaura. Tymczasem rząd tłumaczy, że zmiany są niezbędne z powodu rosnącej liczby cudzoziemców, którzy w Polsce zakładają rodziny.
Nowe przepisy wejdą w życie w przyszłym roku.
Na podwórkach będziemy mogli więc usłyszeć, jak mama woła do domu Saszę, Fifi czy malucha o imieniu Angel.
Krytycy pomysłu ostrzegają, że część rodziców może korzystać z nowej furtki zbyt pochopnie i nadawać dzieciom imiona np. bohaterów popularnych seriali. Możliwe więc, że wróci moda podobna do tej z lat '80., kiedy furorę robiła Isaura. Tymczasem rząd tłumaczy, że zmiany są niezbędne z powodu rosnącej liczby cudzoziemców, którzy w Polsce zakładają rodziny.
Nowe przepisy wejdą w życie w przyszłym roku.

Radio Szczecin