Ministerstwo Zdrowia od kilku dni refunduje import docelowy leków zawierających leczniczą marihuanę. Dzięki temu, zamiast kilku tysięcy, za terapię z wykorzystaniem takich leków pacjenci zapłacą zaledwie kilka złotych. Czy jest to pierwszy krok do zalegalizowania posiadania i palenia marihuany? O tym rozmawiali goście programu "Radio Szczecin na Wieczór".
Dorota Gudaniec z fundacji "Krok po Kroku", której syn był pierwszym dzieckiem w Polsce leczonym marihuaną uważa, że choć refundacja leków z marihuaną wydaje się dobrą decyzją, to ma też swoje drugie dno.
- Jest to decyzja rozpatrywana w takiej kategorii bardziej symbolicznej, bo refundacji podlega tylko pacjent, który przebrnął przez procedurę importu docelowego, co jest prawie niemożliwe w tym kraju. Na pewno nie rozwiązuje to jeszcze problemu - mówiła Gudaniec w "RSnW".
Pod koniec lutego poseł Kukiz'15 Piotr Liroy-Marzec przedstawił w Sejmie propozycję ustawy zakładającą, że pacjent będzie mógł sam uprawiać konopie i sporządzać z nich przetwory na potrzeby terapii. Doktor Tomasz Janus z Zakładu Toksykologii Klinicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie uważa, że kontrole tego typu praktyk byłyby bardzo trudne do przeprowadzenia.
- Jak miałbym zaplanować chociażby uprawianie? To znaczy co miesiąc miałbym sadzić roślinkę? A co jeżeli ona nie urośnie? I wtedy powiem w sądzie, że chciałem się zabezpieczyć i posadziłem trzy-cztery, żeby ta jedna chociaż wyrosła? - komentował dr Janus.
Kierownik poradni profilaktyczno-konsultacyjnej Monar w Szczecinie Anna Wierzchoń podkreślała, że wszelkie rozwiązania prawne dotyczące marihuany powinny być podejmowane rozważnie.
- Cały czas jest tak, że marihuana jest u nas narkotykiem i z ostatnich badań ESPAD wśród młodzieży wynika, że jest to najpopularniejszy narkotyk. Znaczna część osób również uzależnia się od marihuany. Używają jej problemowo - mówiła Wierzchoń.
Według niej, umożliwienie samodzielnej uprawy konopi mogłoby spowodować jeszcze częstsze sięganie po narkotyk bez przyczyn leczniczych.
Dyskusja na temat refundacji leków z marihuaną toczyła się w Polsce przez długi czas. W kwietniu ubiegłego roku Trybunał Konstytucyjny sygnalizował Sejmowi uchwalenie ustawy prowadzącej do uregulowania kwestii jej medycznego wykorzystania.
- Jest to decyzja rozpatrywana w takiej kategorii bardziej symbolicznej, bo refundacji podlega tylko pacjent, który przebrnął przez procedurę importu docelowego, co jest prawie niemożliwe w tym kraju. Na pewno nie rozwiązuje to jeszcze problemu - mówiła Gudaniec w "RSnW".
Pod koniec lutego poseł Kukiz'15 Piotr Liroy-Marzec przedstawił w Sejmie propozycję ustawy zakładającą, że pacjent będzie mógł sam uprawiać konopie i sporządzać z nich przetwory na potrzeby terapii. Doktor Tomasz Janus z Zakładu Toksykologii Klinicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie uważa, że kontrole tego typu praktyk byłyby bardzo trudne do przeprowadzenia.
- Jak miałbym zaplanować chociażby uprawianie? To znaczy co miesiąc miałbym sadzić roślinkę? A co jeżeli ona nie urośnie? I wtedy powiem w sądzie, że chciałem się zabezpieczyć i posadziłem trzy-cztery, żeby ta jedna chociaż wyrosła? - komentował dr Janus.
Kierownik poradni profilaktyczno-konsultacyjnej Monar w Szczecinie Anna Wierzchoń podkreślała, że wszelkie rozwiązania prawne dotyczące marihuany powinny być podejmowane rozważnie.
- Cały czas jest tak, że marihuana jest u nas narkotykiem i z ostatnich badań ESPAD wśród młodzieży wynika, że jest to najpopularniejszy narkotyk. Znaczna część osób również uzależnia się od marihuany. Używają jej problemowo - mówiła Wierzchoń.
Według niej, umożliwienie samodzielnej uprawy konopi mogłoby spowodować jeszcze częstsze sięganie po narkotyk bez przyczyn leczniczych.
Dyskusja na temat refundacji leków z marihuaną toczyła się w Polsce przez długi czas. W kwietniu ubiegłego roku Trybunał Konstytucyjny sygnalizował Sejmowi uchwalenie ustawy prowadzącej do uregulowania kwestii jej medycznego wykorzystania.
Dorota Gudaniec z fundacji "Krok po Kroku" uważa, że choć refundacja leków z marihuaną wydaje się dobrą decyzją, to ma też swoje drugie dno.
- Jak miałbym zaplanować chociażby uprawianie? To znaczy co miesiąc miałbym sadzić roślinkę? - zastanawiał się dr Tomasz Janus z Zakładu Toksykologii Klinicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Radio Szczecin