Służby czekają na saperów przy Szkole Podstawowej numer 8 w Kołobrzegu, którzy mają się zająć granatem wykopanym w środę przez pracowników budowlanych.
Pocisk znaleziono około południa. Dopiero dwie godziny później zarządzono ewakuację.
Wszystko dlatego, że przyjazd jednostki saperskiej opóźnił się.
- Nie chcieliśmy ryzykować - poinformował nas na miejscu wiceprezydent do spraw społecznych Jacek Woźniak. - W związku z tym, że zbliżała się przerwa podjęta została decyzja, że te dzieci, które miały mieć jeszcze jedną godzinę, pójdą trochę wcześniej do domu. Teren jest ogrodzony i niedostępny dla osób postronnych. Patrol straży miejskiej będzie pilnował tego.
Ewakuacja już się zakończyła. Przed szkołą nasz reporter rozmawiał z uczniami i rodzicami. - Nic nie wiem, nie było żadnych informacji - mówi mama jednego z uczniów.
- Przyszła do klasy pani dyrektor i powiedziała, że nie mamy ostatniej lekcji i idziemy wcześniej do domu. Pani dyrektor wszystkich odganiała, żeby nie szli tamtą drogą - relacjonowali uczniowie.
Jak usłyszeliśmy na miejscu zdarzenia, saperzy mają pojawić się w szkole po godzinie 15.
Wszystko dlatego, że przyjazd jednostki saperskiej opóźnił się.
- Nie chcieliśmy ryzykować - poinformował nas na miejscu wiceprezydent do spraw społecznych Jacek Woźniak. - W związku z tym, że zbliżała się przerwa podjęta została decyzja, że te dzieci, które miały mieć jeszcze jedną godzinę, pójdą trochę wcześniej do domu. Teren jest ogrodzony i niedostępny dla osób postronnych. Patrol straży miejskiej będzie pilnował tego.
Ewakuacja już się zakończyła. Przed szkołą nasz reporter rozmawiał z uczniami i rodzicami. - Nic nie wiem, nie było żadnych informacji - mówi mama jednego z uczniów.
- Przyszła do klasy pani dyrektor i powiedziała, że nie mamy ostatniej lekcji i idziemy wcześniej do domu. Pani dyrektor wszystkich odganiała, żeby nie szli tamtą drogą - relacjonowali uczniowie.
Jak usłyszeliśmy na miejscu zdarzenia, saperzy mają pojawić się w szkole po godzinie 15.

Radio Szczecin