Sprawa dotyczy ubiegłorocznego "Czarnego Protestu" na pl. Solidarności w Szczecinie. Kilkuosobowa grupa Młodzieży Wszechpolskiej zorganizowała tam kontrmanifestację - z różańcami w dłoniach i transparentem "Życie w naszych rękach". Interweniowała policja.
Feministki uważają, że doszło do zakłócenia zgromadzenia, czyli wykroczenia i należy się kilkaset złotych mandatu - mówi Bogna Czałczyńska, współorganizatorka "Czarnego Protestu".
- My skorzystałyśmy z przysługującego nam prawa do tego, że jeżeli ktoś świadomie łamie przepis, świadomie przygotowuje inscenizację, decyduje się żeby przyjść z taką prowokacją, to powinien ponosić konsekwencje - mówi Czałczyńska.
Zapytaliśmy Bognę Czałczyńską o podobną akcję feministek podczas mszy świętej w kościele św. Anny w Warszawie. Tu feministka uznaje, że to "akt nieposłuszeństwa wobec władzy".
Z kolei grupa oskarżonych o zakłócenie "Czarnego Protestu" w Szczecinie tłumaczy, że w sposób pokojowy chciała pokazać inne zdanie w sprawie aborcji.
- Przede wszystkim ich legalne zgromadzenie przebiegło tak, jak miało - zgodnie z założeniami organizatorek. Z naszej strony nie było przemocy czy agresji. Zostaliśmy tam zaatakowani. Krzyczano przekleństwa, wulgaryzmy, obelgi - mówiła Małgorzata Milewska z Młodzieży Wszechpolskiej oraz Fundacji Życie i Rodzina.
Rozprawa sądowa w styczniu.
- My skorzystałyśmy z przysługującego nam prawa do tego, że jeżeli ktoś świadomie łamie przepis, świadomie przygotowuje inscenizację, decyduje się żeby przyjść z taką prowokacją, to powinien ponosić konsekwencje - mówi Czałczyńska.
Zapytaliśmy Bognę Czałczyńską o podobną akcję feministek podczas mszy świętej w kościele św. Anny w Warszawie. Tu feministka uznaje, że to "akt nieposłuszeństwa wobec władzy".
Z kolei grupa oskarżonych o zakłócenie "Czarnego Protestu" w Szczecinie tłumaczy, że w sposób pokojowy chciała pokazać inne zdanie w sprawie aborcji.
- Przede wszystkim ich legalne zgromadzenie przebiegło tak, jak miało - zgodnie z założeniami organizatorek. Z naszej strony nie było przemocy czy agresji. Zostaliśmy tam zaatakowani. Krzyczano przekleństwa, wulgaryzmy, obelgi - mówiła Małgorzata Milewska z Młodzieży Wszechpolskiej oraz Fundacji Życie i Rodzina.
Rozprawa sądowa w styczniu.

Radio Szczecin