Nie ma aresztu dla sternika, który usłyszał zarzuty po tragedii na Jeziorze Dąbie. To decyzja szczecińskiego sądu, aresztu domagała się prokuratura.
Prokuratura, która domagała się 3 miesięcy aresztu, zapowiedziała złożenie zażalenia na decyzję sądu, który do wniosku się nie przychylił - mówi sędzia Tomasz Szaj, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.
- Przesłuchano wszystkich uczestników zdarzenia. Zebrano materiał dowodowy i nie zachodzi obawa matactwa. Czyny zarzucane podejrzanemu są zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd wziął pod uwagę dotychczasowy sposób życia mężczyzny, stałą pracę, miejsce zamieszkania, majątek, rodzinę i stan zdrowia. I uznał, że nie zachodzi niebezpieczeństwo ukrywania się bądź ucieczki - mówi Szaj.
Prokuratura ma 7 dni na wniesienie zażalenia.
Mężczyzna był trzeźwy. Za zarzuty, które usłyszał, grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Radio Szczecin
