Warunki atmosferyczne spowodowały, że usuwanie skutków kolizji na S3 trwało wiele godzin - tłumaczy Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad.
W sobotę w pobliżu węzła Myślibórz tir zatarasował całą drogę. - Na jezdnie wylało się ok. 300 litrów paliwa i to z jego zebraniem służby miały największy problem - tłumaczyła rzeczniczka zielonogórskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad Anna Jakubowska. - Sorbent był nieskuteczny w chwili, kiedy było dużo śniegu i wilgoci na drodze. Nie działał, jak należy i trzeba było podjąć inne środki, których standardowo nie używamy.
W efekcie jeden pas został odblokowany po czterech godzinach, a całość po siedmiu - dodała Anna Jakubowska. - Nie możemy puścić ruchu po drodze, która jest zanieczyszczona olejem. Wiemy, czym to grozi. Zgarnąć zanieczyszczonego śniegu na pobocze też nie możemy, bo zanieczyścimy środowisko.
Rzeczniczka zaprzeczyła informacjom, że w momencie zdarzenia na drodze nie było służb odpowiedzialnych za odśnieżanie.
W efekcie jeden pas został odblokowany po czterech godzinach, a całość po siedmiu - dodała Anna Jakubowska. - Nie możemy puścić ruchu po drodze, która jest zanieczyszczona olejem. Wiemy, czym to grozi. Zgarnąć zanieczyszczonego śniegu na pobocze też nie możemy, bo zanieczyścimy środowisko.
Rzeczniczka zaprzeczyła informacjom, że w momencie zdarzenia na drodze nie było służb odpowiedzialnych za odśnieżanie.

Radio Szczecin