"Niemcy nie chcą elektrowni atomowej w Polsce, ponieważ obawiają się wzmocnienia gospodarki naszego kraju" - przekonywali goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
Cztery graniczące z Polską niemieckie landy protestują przeciwko budowie pierwszej w naszym kraju elektrowni jądrowej. Jak twierdzą sąsiedzi zza zachodniej granicy, elektrownia nie będzie spełniała międzynarodowych norm.
- Tutaj jest zupełnie inny powód - komentował Cezary Gmyz, korespondent TVP w Niemczech: - Niemcy obawiają się rozwoju gospodarczego Polski i stworzenia przewagi konkurencyjnej. W momencie, w którym elektrownie powstaną, Polska będzie miała tani prąd.
- Niemcom bardziej odpowiada współpraca jednostronna - podkreślał Mariusz Marszałkowski, publicysta portalu Biznesalert.pl. - Póki ona odbywała się na zasadzie benefitów dla strony niemieckiej, to była uznawana za korzystną. Natomiast, kiedy polskie inwestycje stały się konkurencyjne dla inwestycji po stronie niemieckiej, to wtedy pojawiały się różnego rodzaju problemy - tłumaczył Marszałkowski.
Pierwszą polską elektrownię jądrową ma wybudować w pomorskim Choczewie amerykańska firma. Wstępnie koszt oszacowano na 20 miliardów dolarów.
- Tutaj jest zupełnie inny powód - komentował Cezary Gmyz, korespondent TVP w Niemczech: - Niemcy obawiają się rozwoju gospodarczego Polski i stworzenia przewagi konkurencyjnej. W momencie, w którym elektrownie powstaną, Polska będzie miała tani prąd.
- Niemcom bardziej odpowiada współpraca jednostronna - podkreślał Mariusz Marszałkowski, publicysta portalu Biznesalert.pl. - Póki ona odbywała się na zasadzie benefitów dla strony niemieckiej, to była uznawana za korzystną. Natomiast, kiedy polskie inwestycje stały się konkurencyjne dla inwestycji po stronie niemieckiej, to wtedy pojawiały się różnego rodzaju problemy - tłumaczył Marszałkowski.
Pierwszą polską elektrownię jądrową ma wybudować w pomorskim Choczewie amerykańska firma. Wstępnie koszt oszacowano na 20 miliardów dolarów.

Radio Szczecin