Kim byli mężczyźni, którzy utknęli na jeziorze w Rogowie? Policja ustali motywy obcokrajowców, których w piątek musiały ratować służby, ściągając ich na brzeg jeziora.
W piątek, około południa służby odebrały wezwanie od mężczyzn, którzy tratwą wypłynęli na środek akwenu, ale nie mogli wrócić, ze względu na problemy z silnikiem. Po przyjeździe na miejsce i udzieleniu im pomocy, okazało się, że to trzech Niemców, a wyposażenie ich tratwy mogło budzić zdziwienie: były na niej pompy, oraz worki wypornościowe, dzięki którym z dna można podnosić ciężkie przedmioty...
Mężczyźni nie mieli jednak żadnego pozwolenia ani żadnej instytucji na prowadzenie podobnych prac. Na pokładzie nie było też żadnego sprzętu do nurkowania, choć takowy mogli po prostu wyrzucić do wody.
Na dnie jeziora Resko Przymorskie spoczywa wrak dużego samolotu Dornier Do-24, którym Niemcy ewakuowali się na zachód pod koniec II wojny światowej. Na jego pokładzie były przede wszystkim dzieci, a samolot z nimi na pokładzie runął do wody krótko po starcie.
Czy mężczyźni chcieli splądrować, albo zbadać wrak - to ma ustalić teraz policja.
Mężczyźni nie mieli jednak żadnego pozwolenia ani żadnej instytucji na prowadzenie podobnych prac. Na pokładzie nie było też żadnego sprzętu do nurkowania, choć takowy mogli po prostu wyrzucić do wody.
Na dnie jeziora Resko Przymorskie spoczywa wrak dużego samolotu Dornier Do-24, którym Niemcy ewakuowali się na zachód pod koniec II wojny światowej. Na jego pokładzie były przede wszystkim dzieci, a samolot z nimi na pokładzie runął do wody krótko po starcie.
Czy mężczyźni chcieli splądrować, albo zbadać wrak - to ma ustalić teraz policja.

Radio Szczecin