Ekipa z Niemiec nie miała zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków na poszukiwania wraku w jeziorze Resko Przymorskie, ale sprawa nie jest tak oczywista, jak się wydawało.
Prokuratura w Gryficach nadzoruje dochodzenie w sprawie incydentu z piątku, kiedy służby musiały ściągnąć z wody trzech Niemców na tratwie - jak się okazało chcieli oni odnaleźć wrak samolotu z czasów II wojny światowej.
O stanowisku prokuratury poinformowała Polska Agencja Prasowa. Mężczyźni mieli wyjaśnić śledczym, że poszukiwali wraku samolotu, który z kilkudziesięciorgiem dzieci runął do wody wiosną 1945 roku. Trzej Niemcy nie byli jednak przesłuchiwani w charakterze podejrzewanych, a świadków. Prokuratura prowadzi obecnie postępowanie przygotowawcze. Na tratwie wykorzystywanej przez ekipę znajdował się specjalistyczny sprzęt, ale i mężczyźni nie byli jedynie pasjonatami historii - to pracownicy firmy zajmującej się podobnymi pracami na zlecenie Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi, którzy wnioskowali o ekshumację szczątków i przeniesienie ich na pobliski cmentarz.
Jak informuje PAP, Związek występował o pozwolenie od konserwatora zabytków, Wód Polskich, oraz IPN-u. Jednym z podanych terminów był właśnie ubiegły piątek. Rafał Leśkiewicz - rzecznik Instytutu cytowany przez PAP stwierdził, że doszło do "uchybienia formalnego".
O stanowisku prokuratury poinformowała Polska Agencja Prasowa. Mężczyźni mieli wyjaśnić śledczym, że poszukiwali wraku samolotu, który z kilkudziesięciorgiem dzieci runął do wody wiosną 1945 roku. Trzej Niemcy nie byli jednak przesłuchiwani w charakterze podejrzewanych, a świadków. Prokuratura prowadzi obecnie postępowanie przygotowawcze. Na tratwie wykorzystywanej przez ekipę znajdował się specjalistyczny sprzęt, ale i mężczyźni nie byli jedynie pasjonatami historii - to pracownicy firmy zajmującej się podobnymi pracami na zlecenie Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi, którzy wnioskowali o ekshumację szczątków i przeniesienie ich na pobliski cmentarz.
Jak informuje PAP, Związek występował o pozwolenie od konserwatora zabytków, Wód Polskich, oraz IPN-u. Jednym z podanych terminów był właśnie ubiegły piątek. Rafał Leśkiewicz - rzecznik Instytutu cytowany przez PAP stwierdził, że doszło do "uchybienia formalnego".

Radio Szczecin