Na polach w całym województwie zachodniopomorskim pracują komisje "suszowe". Trzyosobowe zespoły szacują szkody w uprawach spowodowane brakiem wody w glebie w okresie wiosny.
Choć - jak mówi Piotr Kamiński - rolnik z Maszewa i członek Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej - rolnicy zgłosili także dwa przypadki gradobicia jednego wymarznięcia upraw. W sumie w gminie Maszewo rolnicy złożyli 150 wniosków o szacowanie strat.
Największe straty dotyczą upraw roślin jarych - mówi Piotr Kamiński. - To są jare, owse, grochy, łubiny. Później te same oziminy czyli zboża i rzepaki. Rzepak jak widać ewidentnie straty bo praktycznie zostały tylko te pędy bursztynowe to tylko te górne. Nie ma tych dolnych w ogóle i ziarno jeżeli się zobaczy to jest wielkości maku. Także tutaj nie można mówić o plonie.
Szacowanie strat odbywa się przez komisje, które powołuje wojewoda na wniosek danej gminy. - Trzeba oszacować straty na polach - w terenie, ponieważ specjalna aplikacja, gdzie rolnicy mieli zgłaszać straty w uprawach, nie działa poprawnie.
- Są robione wnioski ze względu na to, że aplikacja nie działa. Z tym, że te wszystkie wnioski muszą trafić do wojewody, ale też rolnik, żeby jakąkolwiek dostał pomoc musi zgłosić straty w aplikacji. Straty muszą być zgłaszane przez aplikację, bo jeżeli nie będą przez aplikację, to ten wniosek suszowy, który my dzisiaj robimy, będzie nieważny. Prawo mówi o tym, że aplikacja jest podstawą - dodaje Kamiński.
W skład komisji wchodzą - przedstawiciele Zachodniopomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, przedstawiciel Izby Rolniczej oraz danej gminy. Szacowanie strat w terenie musi odbyć się jeszcze przed zbiorem roślin.
Więcej na ten temat w audycji Na Szczecińskiej Ziemi - na radioszczecin.pl
Największe straty dotyczą upraw roślin jarych - mówi Piotr Kamiński. - To są jare, owse, grochy, łubiny. Później te same oziminy czyli zboża i rzepaki. Rzepak jak widać ewidentnie straty bo praktycznie zostały tylko te pędy bursztynowe to tylko te górne. Nie ma tych dolnych w ogóle i ziarno jeżeli się zobaczy to jest wielkości maku. Także tutaj nie można mówić o plonie.
Szacowanie strat odbywa się przez komisje, które powołuje wojewoda na wniosek danej gminy. - Trzeba oszacować straty na polach - w terenie, ponieważ specjalna aplikacja, gdzie rolnicy mieli zgłaszać straty w uprawach, nie działa poprawnie.
- Są robione wnioski ze względu na to, że aplikacja nie działa. Z tym, że te wszystkie wnioski muszą trafić do wojewody, ale też rolnik, żeby jakąkolwiek dostał pomoc musi zgłosić straty w aplikacji. Straty muszą być zgłaszane przez aplikację, bo jeżeli nie będą przez aplikację, to ten wniosek suszowy, który my dzisiaj robimy, będzie nieważny. Prawo mówi o tym, że aplikacja jest podstawą - dodaje Kamiński.
W skład komisji wchodzą - przedstawiciele Zachodniopomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, przedstawiciel Izby Rolniczej oraz danej gminy. Szacowanie strat w terenie musi odbyć się jeszcze przed zbiorem roślin.
Więcej na ten temat w audycji Na Szczecińskiej Ziemi - na radioszczecin.pl

Radio Szczecin