Jadłodzielnię otwarto przy budynku Centrum Caritas w Stargardzie. Można tu przynosić dania i produkty żywnościowe, których przygotowaliśmy za dużo z myślą o świątecznym stole.
Inicjatorzy przedsięwzięcia wskazują, że pozostała po świętach żywność nie zmarnuje się na regałach jadłodzielni.
Do takiej formy dzielenia się zarówno przed, jak i w trakcie oraz tuż po świętach, zachęca Agata Jeżow ze społeczności jadłodzielni. - Po prostu staramy się dzielić tym, żeby nie marnować i swojej pracy, i tego nakładu, i tej całej żywności. Szafa z żywnością, która zawiera regał i lodówkę, stoi przy kompleksie budynków Caritasu w Stargardzie przy Krasińskiego 19. Całodobowo. Można swobodnie wchodzić i wychodzić, kiedy się chce - zapewnia Jeżow.
Inicjatorzy projektu podkreślają, że szafa przy Krasińskiego jest dla wszystkich - nie tylko potrzebujących, ale również i tych, którzy chcą w ten sposób wymienić się żywnością.
Korzystać może z tej szafy każdy, zostawiać może każdy i brać też może każdy. I nikt nikomu nie patrzy na ręce. Chodzi nam o to, żeby nie marnowała się żywność. Chętnych jest zawsze sporo, oddających też. Rotacja faktycznie jest płynna. Mamy coś, czego wiemy, że nie zjemy. To jeszcze zanim się zepsuje, można jak najbardziej się podzielić, zostawić i na pewno znajdzie się ktoś, kto z tego chętnie skorzysta - mówi Jeżow.
Jak wskazują pomysłodawcy stargardzkiej jadłodzielni, chodzi o to, by stworzyć żywnościowy obieg zamknięty, bez marnowania na osiedlowych śmietnikach świątecznych dań i produktów.
Do takiej formy dzielenia się zarówno przed, jak i w trakcie oraz tuż po świętach, zachęca Agata Jeżow ze społeczności jadłodzielni. - Po prostu staramy się dzielić tym, żeby nie marnować i swojej pracy, i tego nakładu, i tej całej żywności. Szafa z żywnością, która zawiera regał i lodówkę, stoi przy kompleksie budynków Caritasu w Stargardzie przy Krasińskiego 19. Całodobowo. Można swobodnie wchodzić i wychodzić, kiedy się chce - zapewnia Jeżow.
Inicjatorzy projektu podkreślają, że szafa przy Krasińskiego jest dla wszystkich - nie tylko potrzebujących, ale również i tych, którzy chcą w ten sposób wymienić się żywnością.
Korzystać może z tej szafy każdy, zostawiać może każdy i brać też może każdy. I nikt nikomu nie patrzy na ręce. Chodzi nam o to, żeby nie marnowała się żywność. Chętnych jest zawsze sporo, oddających też. Rotacja faktycznie jest płynna. Mamy coś, czego wiemy, że nie zjemy. To jeszcze zanim się zepsuje, można jak najbardziej się podzielić, zostawić i na pewno znajdzie się ktoś, kto z tego chętnie skorzysta - mówi Jeżow.
Jak wskazują pomysłodawcy stargardzkiej jadłodzielni, chodzi o to, by stworzyć żywnościowy obieg zamknięty, bez marnowania na osiedlowych śmietnikach świątecznych dań i produktów.

Radio Szczecin