Kilkanaście drzew rosnących na terenie należącym do kościoła na osiedlu Zawadzkiego w Szczecinie zniszczonych. O sprawie poinformowała nas mieszkanka osiedla.
Jak relacjonuje pani Kasia, wiosną zeszłego roku lipy przy ogrodzeniu parafii zostały przycięte "na zapałkę" - ogołocone z gałęzi, a w lipcu podczas remontu elewacji, tuje rosnące wzdłuż kościoła zaczęły brązowieć.
- Dosłownie podczas remontu bardzo szybko obumarły. Wyglądały na czymś zatrute albo skażone, bo w kilka dni nagle stały się rude, zaschnięte - mówi pani Magda.
O sprawę zapytaliśmy proboszcza parafii pw. św. Ottona z Bambergu. Ks. Janusz Giec odmówił jednak komentarza. Pytania skierowaliśmy też do szczecińskiego magistratu. Jak się dowiedzieliśmy, w Wydziale Ochrony Środowiska toczą się dwa postępowania: w sprawie przyciętych lip i tuj, które obumarły.
- Kilka miesięcy temu parafia złożyła wniosek o pozwolenie na wycięcie tuj w związku z planowaną inwestycją - mówi Paulina Łątka z biura prasowego Urzędu Miasta. - Decyzja była odmowna. Inspektorzy Wydziału Ochrony Środowiska stwierdzili, że nie ma tam takiej kolizji i możliwe jest przeprowadzenie inwestycji bez ingerencji w zieleń.
- Przycinka tych lip nie nastąpiła zgodnie ze sztuką arborystyczną, zostały obcięte całe korony drzewa - ocenia dendrolog Krzysztof Jankowski. - Mamy brązowe igły naszych tuj. To znaczy, że są martwe. Nie zdarza się w naturze tak, aby pod rząd kilka czy kilkanaście drzew obumarło w krótkim odstępie czasu. Nie ma tutaj żadnych podstaw, by uważać, że sama natura dokonała takiej radykalnej selekcji bez ingerencji człowieka.
Za uszkodzenie, zniszczenie lub wycinkę drzew bez pozwolenia grożą kary pieniężne.
- Dosłownie podczas remontu bardzo szybko obumarły. Wyglądały na czymś zatrute albo skażone, bo w kilka dni nagle stały się rude, zaschnięte - mówi pani Magda.
O sprawę zapytaliśmy proboszcza parafii pw. św. Ottona z Bambergu. Ks. Janusz Giec odmówił jednak komentarza. Pytania skierowaliśmy też do szczecińskiego magistratu. Jak się dowiedzieliśmy, w Wydziale Ochrony Środowiska toczą się dwa postępowania: w sprawie przyciętych lip i tuj, które obumarły.
- Kilka miesięcy temu parafia złożyła wniosek o pozwolenie na wycięcie tuj w związku z planowaną inwestycją - mówi Paulina Łątka z biura prasowego Urzędu Miasta. - Decyzja była odmowna. Inspektorzy Wydziału Ochrony Środowiska stwierdzili, że nie ma tam takiej kolizji i możliwe jest przeprowadzenie inwestycji bez ingerencji w zieleń.
- Przycinka tych lip nie nastąpiła zgodnie ze sztuką arborystyczną, zostały obcięte całe korony drzewa - ocenia dendrolog Krzysztof Jankowski. - Mamy brązowe igły naszych tuj. To znaczy, że są martwe. Nie zdarza się w naturze tak, aby pod rząd kilka czy kilkanaście drzew obumarło w krótkim odstępie czasu. Nie ma tutaj żadnych podstaw, by uważać, że sama natura dokonała takiej radykalnej selekcji bez ingerencji człowieka.
Za uszkodzenie, zniszczenie lub wycinkę drzew bez pozwolenia grożą kary pieniężne.
Jak relacjonuje pani Magda, wiosną zeszłego roku lipy przy ogrodzeniu parafii zostały przycięte "na zapałkę" - ogołocone z gałęzi, a w lipcu podczas remontu elewacji, tuje rosnące wzdłuż kościoła zaczęły brązowieć.
- Kilka miesięcy temu parafia złożyła wniosek o pozwolenie na wycięcie tuj w związku z planowaną inwestycją - mówi Paulina Łątka z biura prasowego Urzędu Miasta.

Radio Szczecin