Jesteś ze Szczecina lub okolic? Mieszkasz w przedwojennej kamienicy albo w domku? Podłogi, piwnice lub strychy mogą do dziś skrywać prawdziwe skarby.
Na gazety z lat 30. na Pogodnie natknął się właściciel jednego z budynków. Pan Marcin zdradził, gdzie były schowane. - Stary domek poniemiecki na działce był ocieplony tymi gazetami. To było na ścianach, ale to już zgliszcza, bo po wzięciu w ręce, to się rozsypie - mówił.
Grzegorz Kowal, youtuber i eksplorator szczecińskich podziemi stwierdził, że była to niegdyś standardowa praktyka. Według niego istnieją jeszcze takie miejsca, w których udaje się znaleźć coś więcej.
- To był taki popularny zabieg stosowany przez Niemców. Wypełniali po prostu szczeliny między oknami, między drzwiami. Ja pamiętam taki przypadek w Podjuchach, jak jedna z moich klientek znalazła reichsmarki w futrynie oraz papiery wartościowe - powiedział Kowal.
"Ludzie znajdujący takie artefakty zazwyczaj się nimi nie chwalą" - dodał pasjonat: "Myślą, że są to rzeczy drogocenne i że ktoś im je zabierze"... - Podejrzewam, że w Szczecinie jest bardzo wiele takich osób, które znajdują takie rzeczy, myśląc pewnie, że mają drogocenny skarb. Drogocenny może nie, ale skarb już pod względem historycznym jak najbardziej - podkreślał Kowal.
Najbardziej powszechne przedmioty ukryte w zakamarkach dawnych domostw to porcelana, butelki, narzędzia rzemieślnicze, dokumenty, zdjęcia czy zabawki.
"To prawdziwa podróż w czasie" - podkreślał w rozmowie z naszym reporterem: - Mieszkanie do remontu, stare deski stuletnie. Na deskach było linoleum i między deskami a linoleum znalazłem te gazety. Nie wiem czy jest tego więcej, nie szukałem, ale linoleum było tylko w jednym miejscu, więc strzelam, że już tam żadnych skarbów więcej się nie znajdzie.
- To był taki popularny zabieg stosowany przez Niemców. Wypełniali po prostu szczeliny między oknami, między drzwiami. Ja pamiętam taki przypadek w Podjuchach, jak jedna z moich klientek znalazła reichsmarki w futrynie oraz papiery wartościowe - powiedział Kowal.
"Ludzie znajdujący takie artefakty zazwyczaj się nimi nie chwalą" - dodał pasjonat: "Myślą, że są to rzeczy drogocenne i że ktoś im je zabierze"... - Podejrzewam, że w Szczecinie jest bardzo wiele takich osób, które znajdują takie rzeczy, myśląc pewnie, że mają drogocenny skarb. Drogocenny może nie, ale skarb już pod względem historycznym jak najbardziej - podkreślał Kowal.
Najbardziej powszechne przedmioty ukryte w zakamarkach dawnych domostw to porcelana, butelki, narzędzia rzemieślnicze, dokumenty, zdjęcia czy zabawki.
Edycja tekstu: Natalia Chodań
Na gazety z lat 30-tych na Pogodnie natknął się właściciel jednego z budynków. Pan Marcin zdradził, gdzie były schowane.
Grzegorz Kowal, youtuber i eksplorator szczecińskich podziemi stwierdził, że była to niegdyś standardowa praktyka.
"To prawdziwa podróż w czasie" - podkreślał w rozmowie z naszym reporterem: - Mieszkanie do remontu, stare deski stuletnie. Na deskach było linoleum i między deskami a linoleum znalazłem te gazety.

Radio Szczecin