Prawdziwe pączkowe szaleństwo czeka nas w czwartek, ale szczecinianie już szykują się do słodkiej biesiady.
O "jedzeniowe plany" pytała Anna Klimczyk.
Co zrobić, by to słodkie szaleństwo nie obciążyło naszego organizmu? - Do jedzenia pączków podchodźmy z głową - napomina Natalia Podlaszczak-Malak, dietetyk kliniczny i sportowy.
- Sam pączek to jest źródło przede wszystkim cukrów i tłuszczy, niestety nasyconych, ale to, co powtarzam wszystkim moim pacjentom: z umiarem, to jest bardzo ważne i nic nam nie zaszkodzi, jeśli zjemy dwa pączki, jeśli zjemy trzy pączki - uspokoiła.
Jednocześnie dietetyczka przypomina, że od zjedzenia kilku pączków nie przytyjemy, dlatego cieszmy się tym dniem bez wyrzutów sumienia.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Ile planuje pan zjeść pączków?
- Nie mam pojęcia, wszystkie. - Obawiam się, że niewiele, bo dwa lata temu zjadą ich chyba z 40, więc... Na spokojnie.
- A ulubione smaki to jakie?
- Różany przede wszystkim. Ostatnio pistacja bardzo fajnie podchodzi. No i chyba te takie jak z nutellą niby, one są świetne. - Żona w pracy ma tłusty czwartek, więc myślę, że się załapie na trochę. - Nie, nie lubię. Nie lubię, bo jestem otyła. Nie lubię słodkiego w ogóle. - W ogóle. Zero. Dlatego, że jestem na diecie.
- A coś zamiast pączka na poprawienie nastroju?
- Ja mam dobry nastrój zawsze. Nie, nie potrzebuję, absolutnie.
Co zrobić, by to słodkie szaleństwo nie obciążyło naszego organizmu? - Do jedzenia pączków podchodźmy z głową - napomina Natalia Podlaszczak-Malak, dietetyk kliniczny i sportowy.
- Sam pączek to jest źródło przede wszystkim cukrów i tłuszczy, niestety nasyconych, ale to, co powtarzam wszystkim moim pacjentom: z umiarem, to jest bardzo ważne i nic nam nie zaszkodzi, jeśli zjemy dwa pączki, jeśli zjemy trzy pączki - uspokoiła.
Jednocześnie dietetyczka przypomina, że od zjedzenia kilku pączków nie przytyjemy, dlatego cieszmy się tym dniem bez wyrzutów sumienia.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin