Pół mln zł kaucji, zakaz opuszczania kraju i policyjny dozór dla prezesa parabanku ze Stargardu. Szczecińscy śledczy przesłuchali już szefa Centrum Inwestycyjno-Oddłużeniowego.
Robert O. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Wcześniej mężczyzna usłyszał zarzuty prowadzenia działalności bankowej bez zezwolenia oraz podawania do KRS-u nieprawdziwych danych o firmie. Grozi mu do 5 mln zł grzywny. Może też trafić do więzienia na 3 lata.
Okazało się również, że Robert O. był już karany. Rok temu toruński sąd skazał go m.in. za wyłudzanie kredytów od banków.
Mimo to jego firma w Stargardzie nadal jest otwarta. Pracownicy poinformowali nas tylko, że nie zawierają nowych umów z klientami. Do szczecińskich śledczych dotąd nie zgłosił się także nikt poszkodowany przez spółkę.
Już w maju powiatowy rzecznik praw konsumenta ostrzegał przed stargardzkim parabankiem. Teraz gromadzi dane od klientów Centrum Inwestycyjno-Oddłużeniowego. Firma zarabiała na pożyczających pieniądze żądając tzw. opłaty przygotowawczej.
- Ponieważ nie zwracało jej w przypadku odmowy kredytu - interweniowaliśmy - mówi Edyta Domińczak, powiatowy rzecznik paw konsumentów. - W przypadku opłat przygotowawczych niezwracanych przez pożyczkodawcę były informacje przestrzegające klientów na stronach internetowych powiatu.
Ci, którzy nie skorzystali z usług Centrum twierdzą, że jego los był do przewidzenia. - To było nierealne. Myślę, że trochę osób dało się nabrać - mówią mieszkańcy.
Nie wiadomo ile osób zostało oszukanych. Na razie ze ścian budynków i autobusów MZK znikają reklamy parabanku.
Centrum specjalizowało się w inwestowaniu pieniędzy klientów m.in. na Giełdzie Papierów Wartościowych. Obiecywało 45-procentowy zysk w skali roku. Inną usługą było oddłużanie pożyczek i kredytów. Szczecińska prokuratura sprawdzała firmę po doniesieniu Komisji Nadzoru Finansowego. Gdy upadł parabank Amber Gold, KNF stworzyła listę podejrzanych przedsiębiorstw.
Wcześniej mężczyzna usłyszał zarzuty prowadzenia działalności bankowej bez zezwolenia oraz podawania do KRS-u nieprawdziwych danych o firmie. Grozi mu do 5 mln zł grzywny. Może też trafić do więzienia na 3 lata.
Okazało się również, że Robert O. był już karany. Rok temu toruński sąd skazał go m.in. za wyłudzanie kredytów od banków.
Mimo to jego firma w Stargardzie nadal jest otwarta. Pracownicy poinformowali nas tylko, że nie zawierają nowych umów z klientami. Do szczecińskich śledczych dotąd nie zgłosił się także nikt poszkodowany przez spółkę.
Już w maju powiatowy rzecznik praw konsumenta ostrzegał przed stargardzkim parabankiem. Teraz gromadzi dane od klientów Centrum Inwestycyjno-Oddłużeniowego. Firma zarabiała na pożyczających pieniądze żądając tzw. opłaty przygotowawczej.
- Ponieważ nie zwracało jej w przypadku odmowy kredytu - interweniowaliśmy - mówi Edyta Domińczak, powiatowy rzecznik paw konsumentów. - W przypadku opłat przygotowawczych niezwracanych przez pożyczkodawcę były informacje przestrzegające klientów na stronach internetowych powiatu.
Ci, którzy nie skorzystali z usług Centrum twierdzą, że jego los był do przewidzenia. - To było nierealne. Myślę, że trochę osób dało się nabrać - mówią mieszkańcy.
Nie wiadomo ile osób zostało oszukanych. Na razie ze ścian budynków i autobusów MZK znikają reklamy parabanku.
Centrum specjalizowało się w inwestowaniu pieniędzy klientów m.in. na Giełdzie Papierów Wartościowych. Obiecywało 45-procentowy zysk w skali roku. Inną usługą było oddłużanie pożyczek i kredytów. Szczecińska prokuratura sprawdzała firmę po doniesieniu Komisji Nadzoru Finansowego. Gdy upadł parabank Amber Gold, KNF stworzyła listę podejrzanych przedsiębiorstw.

Radio Szczecin